Lepiej już było
Francuski politolog Dominique Moïsi twierdzi, że Ameryką rządzi strach. Jego zdaniem nie docenia się faktu, iż w światowej polityce ogromną rolę odgrywają emocje.
mugley/Flickr CC by SA

Artykuł pochodzi z 39 numeru tygodnika FORUM, w kioskach od 26 września.
Polityka

Artykuł pochodzi z 39 numeru tygodnika FORUM, w kioskach od 26 września.

Gdy 11 września 2001 r. samoloty uderzyły w wieże WTC, wielu sądziło, że to początek „zderzenia cywilizacji”, jakie prognozował na początku lat 90. Samuel Huntington: zachodni świat kontra świat islamski. Czy pan też tak to widzi?
Dominique Moïsi:
Nie. Nie doszło wówczas do zderzenia różnic kulturowych, ale starły się odmienne zbiorowe emocje. Zamachowcy pochodzili ze środowiska, w którym panuje poczucie upokorzenia. Ameryką z kolei rządzi kultura strachu. Należy w większym stopniu zajmować się odczuciami ludzi, gdy chce się zrozumieć świat i targające nim konflikty.

Mógłby pan to dokładniej wytłumaczyć?
Emocje mają wpływ nie tylko na zachowanie poszczególnych ludzi. Istnieją też nastroje grupowe, które oddziałują na konflikty polityczne i społeczne. Są zawsze obecne, a mogą czynić zarówno dobro, jak i zło. Mogą doprowadzić do tego, że grupa młodych mężczyzn porwie samolot, ale także sprawić, że jakiś kraj po raz pierwszy w swojej historii wybierze czarnoskórego prezydenta. Oczywiście najważniejsze emocje – strach, upokorzenie i nadzieja – są obecne w każdym kraju. Występują tylko w różnym nasileniu.

Dlaczego przytacza pan akurat te trzy – strach, upokorzenie i nadzieję?
Bo z nich można wyczytać, ile wiary w siebie i pewności – po angielsku odpowiedni termin to confidence – ma dane społeczeństwo. Tam, gdzie panuje strach, brak też pewności siebie. Między innymi dlatego w Ameryce Północnej i Europie przeważa przekonanie, że najlepszą epokę mamy już za sobą. Z kolei upokorzenie pojawia się u tych, którzy utracili poczucie własnej wartości i nadzieję na lepszą przyszłość. W świecie arabskim jeszcze do niedawna wielu widziało pełną chwały przeszłość, nędzną teraźniejszość i brak jakichkolwiek perspektyw na przyszłość.

A nadzieja?
Kto ma nadzieję, ten wierzy, że jutro będzie wiodło mu się lepiej niż dzisiaj. To odczucie jest wyraźnie odczuwalne w krajach szybko rozwijających się, takich jak Chiny, Indie czy Brazylia. Stopień zbiorowej ufności w lepsze jutro jest bardzo ważny: to jeden z najistotniejszych elementów całego porządku światowego.

Dlaczego?
Bo daje ona zarówno państwom, jak i poszczególnym jednostkom siłę, potrzebną by wykorzystywać własne mocne strony i po kryzysach stawać na nogi. I ponieważ chroni przed niepewnością, jaką wytwarza nasz zglobalizowany świat. Obecnie poszukiwanie tożsamości przez ludzi, którzy nie wiedzą, kim są i gdzie jest ich miejsce na świecie, stało się motorem historii, zajmując miejsce wszelkich ideologii.

A więc uważa pan, że zamachowcy z 11 września przeprowadzili atak, bo czuli się upokorzeni?
Tak, to był bardzo istotny bodziec. Jednak próba osiągnięcia czegoś za pomocą terroru to równocześnie deklaracja bezsilności. Pokazuje, jak wielkie było poczucie beznadziei u zamachowców. W wielu arabskich krajach ludzie widzą siebie jako głównych przegranych globalizacji.

Czy poczucie bezpieczeństwa, ufności w lepsze jutro, o którym pan mówi, wynika wyłącznie z sytuacji gospodarczej w regionie?
Nie, to tylko jeden z elementów. Najważniejsze jest poczucie, że ma się swój los we własnych rękach. Do tego dochodzi jeszcze pozytywny wizerunek samego siebie, siła woli i przekonanie, że można i chce się odnieść sukces.

 

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj