Parlament Europejski przyjął "sześciopak"
Europak
Przyjęcie przez Parlament Europejksi "sześciopaku" to wymęczony sukces. Czy podobnie będzie z Partnerstwem Wschodnim?

Naprawdę macie się czego obawiać – dopóki politycy nie zrobią czegoś w sprawie światowej gospodarki – ostrzega nas na okładce kompetentny tygodnik „The Economist”. Coś jednak robią. Parlament Europejski przyjął „sześciopak”: pakiet dyrektyw i rozporządzeń, które mają wzmocnić Unię – zapewnić większą koordynację gospodarek i zaostrzyć dyscyplinę finansów publicznych. Tyle że Komisja UE proponowała ów wielki plan już we wrześniu 2010 r. Dopiero teraz, przy udziale polskiej prezydencji, rządy się nań zgodziły, a parlament zaaprobował. To wymęczony sukces, ale jednak... Czy podobnie będzie z Partnerstwem Wschodnim?

Warszawski szczyt Partnerstwa Wschodniego (PW) miał Unii przypomnieć, że Europa nie kończy się na Bugu. Czy połączenie sześciu krajów PW w jedną grupę było słuszne? Nie bardzo. Tylko Gruzja i Mołdawia jasno wyrażają europejskie aspiracje. Azerbejdżan i Armenia posuwają się w stronę autorytaryzmu, Białorusi nie można zachęcić do demokratyzacji, nawet oferując pakiet modernizacyjny wartości 9 mld dol. Ukraina – tak strategicznie dla nas ważna – zatruła szczyt procesem Julii Tymoszenko. Ale choć idzie jak po grudzie, PW trzeba kontynuować. Gdyby udały się wszystkie projekty – umowa stowarzyszeniowa z Ukrainą, strefa wolnego handlu z Gruzją i Mołdawią, wspólne inicjatywy na polu energetyki, ułatwienia wizowe, szersze włączenie społeczeństwa obywatelskiego i kół biznesu – ruch na Wschód mógłby być dodatkowym impulsem rozwoju Unii: z „sześciopaku” zrobilibyśmy „siedmiopak”.

Rozwijając współpracę z krajami PW Unia powinna jednak stanowczo przestrzegać zasady „więcej za więcej” – to znaczy nagradzać te kraje, które starają się trzymać standardów europejskich – i zasady „mniej za mniej” – chłodzić stosunki z tymi, które standardów nie trzymają. Unia ma doświadczenia w polityce sąsiedztwa, bo od lat prowadzi ją w krajach Afryki Północnej. Nie są to doświadczenia dobre: utopiono tam miliardy euro, a arabskie rewolty pokazały, że trzeba było wcześniej pieniądze wiązać z twardymi warunkami. Ale Unia, powoli bo powoli, uczy się na błędach.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj