Piramida perwersji
Badania mumii z czasów 18. dynastii – okresu największej świetności Egiptu – przyniosły zaskakujące odkrycia: Tutanchamon utykał na skutek dziwnej choroby genetycznej, a wdowa po nim musiała poślubić własnego dziadka. Czy ród królewski wymarł z powodu kazirodztwa?
Złota maska Tutanchamona.
Bjørn Christian Tørrissen/Wikipedia

Złota maska Tutanchamona.

Artykuł pochodzi z 50 numeru tygodnika FORUM, w kioskach od 12 grudnia.
Polityka

Artykuł pochodzi z 50 numeru tygodnika FORUM, w kioskach od 12 grudnia.

Po śmierci Jezusa na krzyżu, grób, do którego go złożono, po trzech dniach był pusty. Ciała Mahometa też nikt nie widział od ponad 1300 lat. W przypadku Zaratustry nieznane jest nawet miejsce pochówku.

Za to ich poprzednik, faraon Echnaton (1353-1336 p.n.e.), człowiek, który dużo wcześniej wynalazł nad Nilem monoteizm, pojawił się właśnie ponownie, i to jako człowiek z krwi i kości. Genetycy zidentyfikowali jego doczesne szczątki. Znaleziono je - pochowane anonimowo – w Dolinie Królów koło Luksoru, w grobie numer 55.

Mamy zdjęcia rentgenowskie twórcy nowej religii, nawet jego genetyczny "odcisk palca". Dostojny zmarły spoczywa obecnie w przeszklonej witrynie w Muzeum Egipskim w Kairze. Miał 1,60 m wzrostu, był raczej delikatnej budowy – z postury trochę jak David Bowie.

Krótko po epoce kamiennej Echnaton przeprowadził religijną rewolucję, która pchnęła ludzką myśl na nowe tory. Dla niego istniał tylko jeden bóg: Aton, przedstawiany jako dysk słoneczny. Kultu innych bóstw zakazał. Aton symbolizował czyste światło i płodność, był bogiem żywiołowo krzewiącego się życia. "Ryby w rzece wyskakują przed twoje oblicze", czytamy w wielkim hymnie do Atona, ułożonym przez samego faraona: "Dajesz powietrze pisklęciu w skorupce, aby je ożywić".

W nieznacznie zmienionej wersji ten hymn znajdujemy też w Biblii (Psalm 104). Ale jak tam trafił? Zagadki piętrzą się wokół postaci niezwykłego króla, który w pobożnym kraju nad Nilem doprowadził do potężnego chaosu.

Cały radykalizm tego człowieka jaskrawo ukazał się dopiero teraz. Na szkielecie Echnatona zachowały się tylko nieliczne strzępy miękkich tkanek. "Pobieżnie zabalsamowano go dopiero w jakiś czas po śmierci", tłumaczy antropolog Albert Zink, "on nie wierzył w życie pozagrobowe".

Po prostu zgnić w grobie? Cóż za drastyczne zanegowanie tradycji kraju, w którym liczyła się tylko wieczność.

Zink jest kierownikiem Instytutu Ötziego w Bozen. Wspólnie z Carsten Pusch, biolożką molekularną z Tybingi, należy do wąskiego grona wybrańców, którzy badają materiał genetyczny egipskich faraonów.

Projekt zapoczątkowany został w roku 2007. Najwyższa Rada Starożytności zebrała zespół badaczy i przygotowała dwa supernowoczesne laboratoria.

A potem genetycy wzięli się do roboty. W zatęchłych kryptach pobierali od zmarłych szpik kostny dla przeprowadzenia "testów na ojcostwo" królów sprzed tysięcy lat. "Świat naukowy początkowo był sceptyczny", przyznaje Pusch. Już wiele razy próbowano z egipskich mumii wydobyć informacje genetyczne – "wszystkie te próby skończyły się niepowodzeniem".

Wysiłki niemieckich badaczy też początkowo były bezowocne. "Oleje i żywice użyte do mumifikacji wniknęły głęboko w kości mumii", tłumaczy Zink. "Tam, gdzie normalnie po odfiltrowaniu mielibyśmy przezroczysty płyn z DNA, uzyskiwaliśmy tylko czarną breję." Przełom przyniosła dopiero specjalna technika, opracowana przez policję dla identyfikacji ciał w stanie zaawansowanego rozkładu.

Kryminologia w sarkofagu

Dotychczas przebadano 16 mumii. Pierwszy raport, który ukazał się w "Journal of the American Medical Association", wprawił w zdumienie świat naukowy. Badacze:

- zrekonstruowali drzewo genealogiczne, obejmujące pięć pokoleń;

- zidentyfikowali seksualne partnerki faraonów oraz

- znaleźli zarazki malarii i ślady morderstwa.

Szczególnym zaskoczeniem było intymne pożycie Echnatona. Dotąd wiedziano o nim tylko, że ożeniony był z Nefretete (która była chyba jego kuzynką). Wychwalał ją jako "panią piękna". Para ta miała sześcioro dzieci – same dziewczynki. Na kamiennych reliefach można oglądać Echnatona jako troskliwego ojca, z dziećmi na kolanach.

Genetykom udało się teraz ustalić nowe intymne fakty. Król miał też inną damę swego serca, tzw. "Younger Lady" (Młodsza Dama). Jej mumia leżała w KV 35 (skrót od: Kings' Valley (Dolina Królów), grób nr 35). Którejś nocy, około roku 1340 p.n.e., w mieście Atona Tell el-Amarna, Echnaton tę wiotką kobietę wziął do swego pozłacanego łoża. Jego kochanka była zarazem jego rodzoną siostrą. Dziewięć miesięcy później na świat przyszło dziecko, które dziś znane jest na całym świecie: Tutanchamon.

Porównanie materiału genetycznego wykazuje jednoznacznie, że ten słynny król-dziecko, którego niezwykle bogate wyposażenie grobowe w prawie nienaruszonym stanie dotrwało do naszych czasów, był synem Echnatona – a jednocześnie owocem cielesnej miłości między rodzeństwem. Tak dochodzimy do najbardziej kontrowersyjnego tematu, nagłośnionego w wyniku badań DNA: kazirodztwa powszechnego w rodzinie królewskiej za 18. dynastii. Przez 250 lat ród panujący zamieniał się w wąską grupę coraz bliżej ze sobą spokrewnionych osób.

Kuzynki poślubiały kuzynów, bracia żenili się z siostrami. Pod koniec dynastii, jak wynika z odczytanych inskrypcji hieroglificznych, nawet ojcowie brali za żony córki, a raz nawet dziadek poślubił swoją wnuczkę.

Kazirodczy łańcuch

Przodkowie Tutanchamona mieli wręcz obsesję na punkcie "czystości krwi", uważa egiptolog Christian Loeben z Hanoweru. Swój ród chcieli udoskonalać, dopuszczając do niego tylko najszlachetniejszą krew.

Nic dziwnego, że takie praktyki doprowadziły do wad genetycznych. Te jedne z najbarwniejszych postaci świata starożytnego zatraciły swoją "tężyznę genetyczną" (Pusch). O wiele częściej niż przeciętnie występowały u nich takie schorzenia jak szpotawe stopy, płaskostopie, boczne skrzywienie kręgosłupa czy rozszczepienie podniebienia.

U Tutanchamona, ostatniego ogniwa w kazirodczym łańcuchu, doszło już do dramatycznego zaostrzenia różnych dolegliwości. Rzeźby i reliefy pokazują wprawdzie małego, pyzatego księcia powożącego rydwanem podczas polowania na lwy, albo walczącego z oszczepem w dłoni.

Badania medyczne jego zwłok pokazują tymczasem, że władca był inwalidą. Z trudem się poruszał. Dwie kości śródstopia były zniekształcone. Doszło do martwicy tkanek, co wywołało bolesną opuchliznę stopy. Pusch: "Cierpiał na rzadką chorobę genetyczną, tzw. chorobę Köhlera II."

Ta diagnoza jest też wyjaśnieniem zagadki, dlaczego w grobie Tutanchamona znalazło się 130 zdobionych lasek. Dotąd interpretowane jako berła i oznaki władzy, dziś mogą być rozumiane inaczej: król musiał się nimi podpierać.

Młody król pewnego razu się przewrócił. Zdjęcia rentgenowskie pokazują niezagojone złamanie powyżej kolana. Uważa się obecnie, że to ta kontuzja, w połączeniu z malarią i ogólnie słabą kondycją fizyczną, doprowadziła do śmierci władcy.

Czyżby tak niegdyś wspaniałe państwo nad Nilem było do cna zdegenerowane? Czy ci królowie, którzy kazali się przedstawiać jako "pogromcy nieprzyjaciół" i "podpory świata", którzy wznosili podniebne budowle z kamienia i spali w luksusowych łożach w czasach, gdy reszta świata chodziła jeszcze w niewyprawianych skórach, padli ofiarą swoich dziwacznych upodobań seksualnych?

Genetyczne fatum

Hipoteza, według której doszło wtedy nad Nilem do genetycznego "zmierzchu bogów", jest tym bardziej fascynująca, że ten zdrowotny upadek panujących przypadł na fazę najwyższego rozkwitu kulturowego kraju. Wszystkie przebadane mumie pochodzą z czasów 18. dynastii – egipskiego "złotego wieku".

Wtedy to armie faraona maszerowały aż do Palestyny. Okręty wojenne docierały do Sudanu. Kiedy wracały, "podły nubijski dzikus zwisał głową w dół z dziobu królewskiej barki", czytamy w jednej z propagandowych inskrypcji.

Powstało ogromne państwo, rozciągające się na długości 1500 km, bogate i potężne. Szklane naczynia, piorunochrony, zegary wodne, pasty do zębów – tego wszystkiego używano za 18. dynastii. Powstały obserwatoria astronomiczne, kapłani nauczali algebry. Na ulicach zaczęły gdakać kury – zdobycz wojenna przywieziona z Syrii.

Także w dziedzinie mody, architektury i medycyny Egipt przodował. Jeden z papirusów z Kahun opisuje tampon z gumy arabskiej albo odchodów krokodyla jako środek antykoncepcyjny. Stosowano też lecznicze lewatywy.

Przepych tej epoki nigdzie nie jest bardziej imponujący niż w stołecznych, "stubramnych" Tebach. Płynąc Nilem z północy do Teb, mijało się najpierw wioski z wysokimi gołębnikami. A potem rzeka rozszerzała się i zamieniała we wspaniały procesyjny szlak. Łódź mijała "ciąg niebiańskich budowli, ozdobionych zielenią ogrodów", jak to opisywał Tomasz Mann w swojej powieści "Józef i jego bracia". Nad samym brzegiem stały domy z cegły suszonej. Słychać było pokrzykiwania handlarzy, dźwięki piszczałek.

Na drugim brzegu, w ostrym pustynnym słońcu rozciągała się kraina umarłych: cmentarz najważniejszych ludzi w państwie, Dolina Królów. Tam znajdowały się krypty pełne złota i drogocennych kamieni. Ściany komór grobowych zdobiły magiczne teksty z Księgi Umarłych. Egipcjanie wierzyli, że każdy człowiek po śmierci musi stanąć przed zaświatowym trybunałem, gdzie zważone zostanie jego serce.

"Nie dopuściłem się żadnej nieprawości wobec ludzi i nie skrzywdziłem żadnego zwierzęcia", tak, według inskrypcji grobowych, miał zeznawać podsądny, "nie zadawałem bólu, nie pozwoliłem nikomu głodować, nie byłem powodem niczyich łez."

Ale biada temu, kogo dusza okazała się za ciężka. Tego pożerał zaświatowy demon, "który połyka padlinę, który żywi się zepsuciem".

Teby to nie było po prostu miasto – to był kosmos sam w sobie. Jeden tylko Amenhotep III wzniósł tam największą świątynię grobową, ustawił najcięższy posąg (1000 ton) i zbudował najdłuższą aleję procesyjną. "Stworzyłem wspaniałość bez granic", chełpił się faraon, "ściany ze złota, posadzki ze srebra i świątynne maszty sięgające do gwiazd."

Tego potentata branży budowlanej też poddano badaniom genetycznym. Jego mumia pokazała, że cierpiał na próchnicę i miał szpotawą stopę. I na pewno był ojcem Echnatona i dziadkiem Tutanchamona. Ta trójka uosabia wielką zagadkę tamtej epoki: dziadek odziedziczył państwo w pełnym rozkwicie, syn doprowadził je do upadku, a wraz ze śmiercią wnuka wygasła dynastia.

Ta katastrofa przebiegła tak szybko, że niektórzy przypuszczali że mogła się za tym kryć jakaś zaraza. Albo, że kraj nad Nilem nawiedziła klęska głodu. Obie hipotezy są już teraz nieaktualne. W żadnej z mumii nie znaleziono zarazków cholery, dżumy czy trądu. Nic też nie świadczy o niedożywieniu – brak więc śladów tego typu plag.

Tym bardziej więc uwaga zespołu genetyków skierowała się na zjawisko kazirodztwa. "Materiał genetyczny tych mumii jest o wiele mniej zróżnicowany, niż by się należało spodziewać", tłumaczy Pusch. Innymi słowy: jest wyjałowiony. W tej grupie prawie każdy z każdym był spokrewniony.

 

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj