szukaj
Christopher Hitchens (1949 – 2011)
Skandalista
Portret zmarłego pisarza politycznego i publicysty–harcownika, zaciekłego wroga religii i demaskatora, który zmarł w czwartek po dwuletnich zmaganiach z rakiem.
Bohaterem dwóch książek i licznych tekstów Hitchensa jest George Orwell, który potykał się i z prawicą, i ze „swoimi” z lewicy. Czy za postawą Hitcha kryje się ambicja bycia „współczesnym Orwellem”?
Brooks Kraft/Corbis

Bohaterem dwóch książek i licznych tekstów Hitchensa jest George Orwell, który potykał się i z prawicą, i ze „swoimi” z lewicy. Czy za postawą Hitcha kryje się ambicja bycia „współczesnym Orwellem”?

brewbooks/Flickr CC by SA

Czy można być miłośnikiem dzieł Róży Luksemburg, Lwa Trockiego i popierać politykę prezydenta George’a W. Busha? Czy można nawoływać do inwazji na Irak i w tej samej chwili mówić: „Henry Kissinger to zbrodniarz wojenny”? Kto nie wierzy, niech poczyta książki i eseje Christophera Hitchensa.

Urodzony: rok 1949, Wielka Brytania

Narodowość: Anglik (z urodzenia), Amerykanin (z wyboru)

Zamieszkały: Washington D.C

Światopogląd: marksista-trockista-luksemburgista-... trochę-neokonserwatysta

Zawód: skandalista

Starzy przyjaciele dodaliby do kwestionariusza jeszcze jedną rubrykę - zmarły: 11 września 2001

- Nigdzie tego nie odnotowano, lecz wśród ofiar zamachu na WTC i Pentagon znalazł się osobnik w średnim wieku, znany publicysta Christopher Hitchens. Ohydna replika, jaka krąży teraz po świecie, to jego sobowtór. Tak o Hitchu - jak go nazywają znajomi - mówi ex-przyjaciel i weteran lewicy Tariq Ali.

Hitchens słucha z ironicznym uśmiechem. Pociąga spory łyk whisky (jest południe, lunch zjemy za dwie godziny), zapala kolejnego rothmansa. - Tariq, stary przyjaciel, dobry człowiek, marny umysł...

11 września 2001 r. Christopher Hitchens, pupil lewicowych radykałów całego świata, wściekły krytyk amerykańskiego imperializmu i sympatyk palestyńskich bojowników walczących z Izraelem wykonał woltę życia: poparł ogłoszoną przez prezydenta Busha „wojnę z terroryzmem”; a półtora roku później - nawoływał do inwazji USA na Irak.

- Oni [tzn. starzy przyjaciele z lewicy: Tariq Ali , Noam Chomsky, zmarły już Edward Said] nie rozumieją, że wojna z Saddamem i teokratycznymi faszystami, to ta sama wojna, którą prowadziliśmy wspólnie przeciwko Pinochetowi, Kissingerowi... Że tu chodzi o tę samą rewolucję demokratyczną, antytotalitarną. Że dżihad to współczesny faszyzm…

Mówi, że zagrożenie ze strony islamskich fanatyków odczuwa osobiście - to nie teoretyczne gadanie. Już raz uderzyli na Waszyngton, a tu są żona Carol i córka Antonia. Waszyngton to dom. - Gdy jeżdżę po świecie, drżę o rodzinę…

Z obaw osobistych znalazł się po stronie Busha, Cheneya, Wolfowitza? Z politycznej kalkulacji? Moralnego odruchu? A może dla hecy (jest w końcu skandalistą)?

Popielniczka petów rośnie, Hitch popija („spożywam whisky w ilościach, które zabiłyby muła”) i prowadzi długie monologi. Przez pięć bitych godzin spiera się to ze sobą, to z ex-przyjaciółmi. Czasem rzuci anegdotę („Czy Radek Sikorski to krewny gen. Sikorskiego? Nie? A w Waszyngtonie robi wrażenie, że jest” - rechocze).

ANI MOSKWA, ANI WASZYNGTON

Ci, którzy chcą myśleć niezależnie, zawsze będą w mniejszości.

Wielkanoc 1966 r. Ulicami Londynu maszerują przeciwnicy poparcia Wielkiej Brytanii dla amerykańskiej interwencji w Wietnamie. Jest wśród nich 17-letni młodzian, od niedawna członek Partii Pracy, Christopher Hitchens. Jeszcze chwilę temu robił kampanię przywódcy labourzystów, Haroldowi Wilsonowi, ale teraz premier Wilson udzielił „godnego potępienia poparcia dla wojny”, więc niech idzie precz, do diabła z nim!

Jednak to Wilson ma siłę - i to on posyła buntowników do diabła. Hitch wylatuje z hukiem z Partii Pracy.

Rozgoryczeni establishmentową lewicą młodzi szukają swojego miejsca. Hitch przyłącza się do post-trockistowskiej sekty (z której powstanie istniejąca do dziś Socialist Workers Party). Guru jest tam Trocki, choć bardziej Róża Luksemburg.

Bo: to ona najlepiej zdiagnozowała kryzys socjaldemokracji; bo miała odwagę potępić socjaldemokratów za poparcie dla rządu Niemiec w czasie I wojny światowej (a teraz socjaldemokrata Wilson poparł wojnę w Wietnamie!); to ona pisała do Lenina, że wolność jest wtedy, gdy jest prawem dla myślących inaczej. („Do dziś uważam, że ktoś, kto nie zna jej pism, jest politycznym analfabetą”.)

Zawołanie grupy: „Ani Waszyngton, ani Moskwa, tylko Międzynarodowy Socjalizm!”. Inaczej niż różne ultralewicowe sekty na świecie, grupa Hitcha nie uważa ZSRR za państwo robotnicze. - To państwowy kapitalizm - mówią.

(Jest jeszcze jeden guru - najważniejszy: George Orwell, sorry, „towarzysz Orwell” - jak pisze o nim Hitchens. Bo potępiał Imperium Brytyjskie za nędzę ludów. Bo smagał kapitalizm za wyzysk. Bo demaskował stalinowców za zbrodnie - te w ZSRR, i te w czasie hiszpańskiej wojny domowej, gdzie walczył po stronie republiki.)

Rok 1968: doświadczenie pokolenia. Wrze Paryż, Praga, Chicago... Hitch debatuje w Hawanie - sercu nadziei na inną rewolucję niż radziecka - z nestorem kina Santiago Alvarezem. W rozmowie wychodzi, że na wyspie panuje pełna wolność słowa. Ale jest pewien wyjątek: nie wolno żartować z wodza. Hitch zauważa: - Jeśli nie wolno śmiać się z Castro, to prawdziwa satyra i krytyka są niemożliwe. Na sali zapada grobowa cisza. Potem przeczyta o sobie: „Kontrrewolucjonista”.

- Dlaczego nigdy nie zostałem komunistą? - zastanawia się. - Chyba dlatego, że najpierw przeczytałem „Ciemność w południe” Arthura Koestlera [rozrachunek z radzieckim komunizmem], a dopiero potem „Manifest Komunistyczny”.

Czy wyrzeka się „dawnych czasów”? Skądże! - To ruch socjalistyczny wywalczył powszechne prawo wyborcze i nałożył kaganiec na kapitalizm. To ruch przyczynił się do rozpadu kolonializmu i niepodległości podbitych narodów.

Gdy mówi o „dawnych czasach”, używa liczby mnogiej. MieliśMY rację w sprawie Wietnamu. MieliśMY rację, mówiąc o pustce socjaldemokracji. MieliśMY rację co do stalinizmu, a to co się stało w Polsce i Czechosłowacji w 1968 - potwierdziło nasze oceny. [Radykalna lewica na Zachodzie jako stalinizm określa często całą epokę 1945-1989, a nie tylko okres do 1956 r. - A.D]

W czasach, gdy „mieliśMY rację” Hitch stawia pierwsze publicystyczne kroki. Szersza publiczność usłyszy o nim, gdy po studiach w Oxfordzie zaczynie słać recenzje książek dla lewicowego tygodnika „New Statesman” (ostatnio pisywał je dla „The Atlantic Monthly” i “Vanity Fair”). Lecz sławę przyniosą mu wściekłe polityczne filipiki - przeciwko władzy i religii. Opatruje je nagłówkiem „Raport Mniejszości”.

Cel numer jeden: amerykański imperializm: masakry cywilów w Wietnamie, poparcie USA dla junty Pinocheta, w latach 80. - nielegalne wojny Reagana w Nikaragui i Salwadorze. Jest uroczo zgryźliwy: „Przysiągłem sobie, że nie przeczytam już żadnej książki Henry'ego Kissingera do czasu opublikowania jego listów więziennych…”

Skoro krzyczy „ani Waszyngton, ani Moskwa”, powinien mieć otwarte oczy na to, co się dzieje za żelazną kurtyną. Sprawdzam.

„Regularnie dzwoni telefon ze »spontanicznymi«, anonimowymi pogróżkami… Są wśród nich pogróżki śmierci… Jego to nie rusza…” To o Jacku Kuroniu („mój nowy przyjaciel”) i jego żoliborskim mieszkaniu z czasów KOR-u. Spotyka się z Milovanem Dżilasem - z pierwszej ręki dowiaduje się, co to takiego stalinizm. „Gdy widziałem go po raz ostatni bynajmniej nie popadł w cynizm. Mówił o sobie: demokratyczny socjalista (- Tylko nie socjaldemokrata, proszę, ci chcą reformować kapitalizm; ja chcę reformować komunizm)”.

Wściekła go plotka, którą puścił kiedyś młodszy brat, Peter (też publicysta, tylko konserwatywny). Według niej, Hitch miał rzekomo żartować: “Nie miałbym nic przeciwko temu, żeby Armia Czerwona napoiła konie w Hendonie [na przedmieściach Londynu]”. Zaprzeczył. Doszło do wymiany wyzwisk i zerwania między braćmi na lata.

Gdzieś pod koniec lat 70., Hitchens czuje, że brytyjska scena za mała i zaczyna marzyć o przeprowadzce za ocean.

- Do „imperialistycznej Ameryki”?

- Chciałem być tam, gdzie decydują się losy wielu spraw, które mnie obchodzą.

W Nowym Jorku wylądował dokładnie wtedy, gdy nowo wybrany prezydent imperium Ronald Reagan rozpoczynał krucjatę przeciwko komunizmowi.

 

Czytaj także

W najnowszym numerze POLITYKI

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj