Obama kończy wojnę w Iraku
Amerykanie odchodzą, nadchodzi chaos
Wojna w Iraku została zakończona – oświadczył prezydent Obama. Ale wojen przecież się nie kończy: można je wygrać albo przegrać.
Plaża w Kalifornii – symboliczny cmentarz żołnierzy poległych w Iraku.
Jim Ruymen/UPI/Fotolink

Plaża w Kalifornii – symboliczny cmentarz żołnierzy poległych w Iraku.

24 godziny po przemówieniu Obamy na lotnisku wojskowym Fort Bliss w Teksasie wylądował samolot z powracającymi żołnierzami. Małżeństwo West jechało na lotnisko niemal całą dobę, żeby przywitać swego 30-letniego syna Dawida, który spędził kilka lat w irackim piekle. Pytany o szczegóły trudnej służby, odparł: „robiliśmy tam rzeczy, o których nie opowiada się nawet ojcu i matce”. Odpowiedź ta wyjaśnia, być może, dlaczego na uroczystym zwinięciu flagi Stanów Zjednoczonych w bazie Victory (niegdyś głównym obozie armii USA w Iraku, chroniącym na obrzeżach Bagdadu ponad 100 tys. personelu, w tym 42 tys. żołnierzy i 65 tys. pracowników firm prywatnych, ściągniętych przez rząd amerykański) jedyną osobistością był minister obrony Leon Panetta. Mimo zaproszenia na ceremonii nie pojawił się ani premier Iraku Nuri al-Maliki, ani prezydent Dżalal Talabani. Nieobecny był także przewodniczący parlamentu Osama al-Nadżaf.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną