Spotkanie przywódców Francji i Niemiec
Merkozy walczy o głosy
Prezydent Francji idzie na całość przed wyborami prezydenckimi. Na resztę Europy na razie nie ma czasu zwracać uwagi. Na szczęście dla niego kanclerz Merkel okazuje wiele wyrozumiałości i ochoczo pozuje do wspólnych zdjęć.

Francusko-niemieckie konsultacje na najwyższym szczeblu są w kryzysie śledzone nie mniej uważnie niż unijne szczyty. Duet Angela Merkel – Nicolas Sarkozy, zwany skrótowo Merkozy, ma jak zwykle uspokajać nastroje i wskazywać dalsze kierunki działania. A atmosfera jest w strefie euro niezmiennie fatalna. Do coraz gorszych danych gospodarczych dołącza znów obawa o niekontrolowane bankructwo Grecji, co do której wszelką nadzieję stracił już ponoć Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

Jednak teraz cały kryzys musi z punktu widzenia Sarkozy’ego zostać podporządkowany zbliżającym się we Francji wyborom prezydenckim. Głowa państwa zmniejsza co prawda dystans w sondażach do kandydata Partii Socjalistycznej, Françoisa Hollande’a, ale wciąż przegrywa z nim wyraźnie w II turze. Nie oglądając się zatem na inne kraje unijne, Sarkozy nakazał już w lutym wprowadzić we Francji podatek od transakcji finansowych. Wiadomo, że nie zgodzą się na niego Brytyjczycy, ale prezydent Francji tak bardzo się spieszy, że może nawet nie poczekać na Niemców. Europejska solidarność? Oczywiście, ale przecież nie w ostatnich tygodniach przed wyborami.

To zresztą nie koniec rewolucyjnych pomysłów, które mają przechylić szalę zwycięstwa. Sarkozy zaordynował również bardzo ważną reformę podatkową, która przejdzie przez parlament w równie ekspresowym tempie. Z jednej strony obniżone zostaną koszty pracy, a z drugiej podniesiony o kilka punktów procentowych podatek VAT. Cel jest jasny – produkowanie we Francji ma się opłacać bardziej, a kupowanie produktów z importu mniej. Jeśli nie można dorównać Niemcom konkurencyjnością swoich przedsiębiorstw, trzeba zastosować inne rozwiązanie. Taki gospodarczy nacjonalizm nie bardzo koresponduje z integracją europejską, ale przecież nie można się na niej koncentrować, gdy w oczy zagląda widmo wyborczej porażki.

Na szczęście kanclerz Niemiec nie obraża się na przywódcę Francji i zapewnia, że popiera wprowadzenie podatku od transakcji finansowych w ramach samej strefy euro, jeśli nie da się inaczej. Sarkozy może sobie zatem pogratulować sprytu. Na użytek swojej opinii publicznej nie tylko odważnie wprowadza reformy, ale jeszcze pozuje do wspólnego zdjęcia z Angelą Merkel. O niej przecież Francuzi mają dziś lepsze zdanie niż o swoim przywódcy. A że problemów Unii Europejskiej w ten sposób raczej się nie rozwiąże? Na tak nudne sprawy przyjdzie czas po wyborach.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj