"Polskie obozy śmierci" w mediach
Tej bitwy raczej nie wygramy
Kolejne medium amerykańskie – Associated Press, AP – poleca autorom depesz, by nie pisali o „Polish death camps”. Kolejne, bo wcześniej – w marcu ub. roku – tak samo postąpił The New York Times.

Podobne nakazy wprowadziły niektóre media kanadyjskie. Wszystko to pod presją Polaków lub obywateli polskiego pochodzenia w tych krajach.
Wiadomość o AP witam z zadowoleniem, ale nie wierzę, że ta walka jest do wygrania. Polonia protestuje, bo uważa że takie określenie nie tylko jest ciężkim kłamstwem historycznym, ale godzi w nasz narodowy wizerunek. Z tym protestami mam taki kłopot, że wyczuwam w nich coś, jakby podejrzenie jakiegoś spisku wymierzonego w Polskę.

Nie ma na taki spisek żadnych dowodów. Mimo to odwiedzając USA nasłuchałem się nieraz od Polonusów (a nawet od niektórych tamtejszych działaczy i dyplomatów RP) o tym, że za tym terminem stoją antypolscy Żydzi.

Tymczasem powody, że określenie się utrzymuje w mediach zagranicznych są mniej demoniczne. Chodzi o to, że tak jest krócej i że np. po angielsku ten zwrot może mieć równie dobrze sens topograficzny: obozy na terenie Polski, bez przesądzania, kto je założył i utrzymywał. Podobnie jak po polsku  „obóz niemiecki” (np. sportowy) może oznaczać, że mieszkają w nim Niemcy, ale niekoniecznie że jest w Niemczech albo że go Niemcy założyli.

Używanie nieszczęsnego zwrotu wynika więc moim zdaniem z typowych dla łowców newsów przypadłości: ignorancji historycznej i brak czasu, a nie ze złej woli. Bo jakby mieli więcej czasu, to może by sprawdzili, pomyśleli, poprawili. Niestety, idziemy w mediach raczej w przeciwnym kierunku.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj