Atom, łupki, nieufność
Dwa konwencjonalne źródła energii – gaz łupkowy i energia jądrowa - mogłyby w Polsce znieść dominację węgla, który nadal pokrywa 90 procent zapotrzebowania kraju w energię. Jednak przeciwko wydobyciu gazu łupkowego i budowie elektrowni atomowych narasta sprzeciw wśród społeczeństwa.
Horodysko. Przygotowania do uruchomienia pierwszej wiertni koncernu Chevron w Lubelskiem. Firma poszukuje w Polsce gazu łupkowego.
Jacek Szydłowski/Forum

Horodysko. Przygotowania do uruchomienia pierwszej wiertni koncernu Chevron w Lubelskiem. Firma poszukuje w Polsce gazu łupkowego.

Artykuł pochodzi z 11 numeru tygodnika FORUM, w kioskach od 12 marca 2012 r.
Polityka

Artykuł pochodzi z 11 numeru tygodnika FORUM, w kioskach od 12 marca 2012 r.

Polską opinię publiczną coraz częściej zajmuje zwłaszcza gaz łupkowy. Złoża gazu łupkowego mieszczą się na pasie, biegnącym w poprzek kraju, na głębokości około czterech kilometrów. Ponoć może się tam znajdować aż 5,3 bilionów metrów sześciennych gazu - najwięcej w Europie. Polskie ministerstwo środowiska rozdało już 110 koncesji na próbne odwierty w tym pasie, ciągnącym się od okolic Gdańska przez Warszawę aż po południowo-wschodnie regiony Polski. Najwięcej koncesji na próbne odwierty ma polski PGNiG - uzyskał on ich aż 15 - ale zaangażowane są też wielkie międzynarodowe koncerny energetyczne, takie jak Exxon Mobiles czy Chevron.

Jednak w celu uzyskania gazu musi być zastosowana procedura szczelinowania hydraulicznego: woda nasycona chemikaliami wpompowywana jest pod dużym ciśnieniem w odwierty. Ciśnienie i zastosowanie kuleczek kwarcu sprawia, że ze skały uwalnia się gaz. Według firm, zajmujących się wydobyciem gazu, stosowane do szczelinowania chemikalia - w tym substancje rakotwórcze - które wtłaczane są w odwierty aż do pięciu kilometrów głębokości, nie powinny przedostawać się do wód gruntowych, które znajdują się na głębokości 100-300 metrów. Jednak szkody dla środowiska, powstałe na skutek eksploatacji gazu łupkowego w Stanach Zjednoczonych, a udokumentowane zostały w filmie „Gasland”, przeczą tej tezie. Z tego względu mieszkańcy terenów, na których znajdują się złoża gazu, są mocno zaniepokojeni. Coraz to dochodzi do kolejnych lokalnych protestów.

Ekolog i działacz na rzecz ochrony środowiska, Marek Kryda, krytykuje politykę informacyjną koncernów i władz gmin: ogłoszenie decyzji o rozpoczęciu odwiertów następuje tuż przed nimi, a wszelkie informacje dostępne są wyłącznie dla mieszkańców, a nie dla kogoś z zewnątrz. W ten sposób nie może dość do żadnej debaty społecznej na ten temat. Mieszkańcy, których postawiono przed wizją rychłych odwiertów, nie mieli czasu zasięgnąć rady żadnych ekspertów.

W ten sposób sprzeciw wobec eksploatacji gazu łupkowego pojawia się jak dotąd tylko lokalnie, grupy oponentów z całej Polski nie mają ze sobą łączności. Obecnie pewna grupa z Torunia ma nadzieję na większy rozgłos – a jedna z gazet regionalnych gazet wspiera jej działania, i to w wyjątkowo agresywnym tonie.

Koncern "Marathon Oil" poszukuje złóż gazu na terenie rezerwatu przyrody w Brodnicy, który należy do programu „Natura 2000“ .Mieszkańcy zdają sobie sprawę z tego, że łamane jest prawo, jednak od dwóch miesięcy bezskutecznie czekają na odpowiedź ministerstwa środowiska, które udzieliło koncesji na odwierty. Teraz mieszkańcy działają w ugrupowaniu „Ostoja Brodnicka“ i chcą zjednoczyć się z grupami protestu z innych regionów kraju.

Marian Tomoń, dyrektor parku opowiada, że przed dwoma laty dyrekcji parku krajobrazowego odebrano kompetencje w sprawie planowanych odwiertów. Obecnie wraz z ochotnikami chce on zagrodzić obszar parku przed pracownikami koncernu i prosi na łamach gazety regionalnej o wsparcie. Pod koniec lutego protesty odbyły się też nieopodal Gdańska, w pobliżu innego miejsca, przeznaczonego do odwiertów.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj