Opel zniknie z Bochum?
Zagłębie kłopotów
Amerykański koncern General Motors rozważa zamknięcie fabryki Opla w Bochum i przeniesienie produkcji na Wschód. Niemcy są w szoku.

Niemcy są w szoku, bo choć o kiepskiej kondycji fabryki w Bochum mówi się od dawna to na miejscu robiono wszystko, żeby zakład uratować. Zwolniono kilka tysięcy pracowników - z 20 tys. zatrudnionych w czasie największej świetności zakładu, obecnie na miejscu pracuje tylko 3 tys. pracowników, a 5 tys. współpracuje jako podwykonawcy. Wszyscy, którzy wciąż pracują zrzekli się premii i podwyżek. Próbowano też rozszerzyć ofertę fabryki i gdy zarząd GM ogłaszał, że Opel musi skupić się na produkcji tanich aut, załoga z Bochum zaoferowała wytwarzanie do 40 tys. Chevroletów Orlando rocznie.

Jednak wszyscy wiedzą, że GM od lat notuje w Europie straty (w zeszłym roku stracił na europejskich operacjach 747 mln dol.), a koszty pracy w Niemczech są wyższe niż gdzie indziej. Mimo braku podwyżek, premii i zarobków niższych niż te, które wywalczyły dla załogi związki zawodowe, Niemcy i tak zarabiają sześć razy więcej niż np. pracownicy fabryki w Gliwicach, a koszty produkcji są tu o wiele wyższe niż na Węgrzech, w Polsce, Rumunii czy w Meksyku.

Przywiązani do tradycyjnych wartości Niemcy próbują sobie jakoś ułożyć nową rzeczywistość. Marka Opla jest dla nich wciąż symbolem stabilności i solidności. Trudno jest im zrozumieć, że taka fabryka mogłaby przestać istnieć. Bochum kojarzy się z Oplem, a Opel z Bochum. W szczególności tym, którzy mieszkają w blokach wybudowanych dla pracowników fabryki. Sam Opel w grudniu 2011 r. obchodził 150-lecie istnienia firmy, a powstałe w 1962 r. zakłady w Bochum są najstarszą fabryką Opla w Europie.

Wygląda jednak na to, że fabryka Opla zniknie z Bochum tak samo jak w 2008 r. zniknęła stąd Nokia (zarząd w ramach cięcia kosztów produkcji przeniósł ją do Rumunii), a wcześniej w Zagłębiu Ruhry pozamykały się kopalnie węgla, koksownie i stalownie. Pięć kopalń jeszcze pracuje, bo program ich zamakania skończy się w 2018 r. Dziś jednak nie przynoszą już tak dużych zysków jak kiedyś.

Większość mieszkańców Zagłębia Ruhry żyje więc dziś z usług, które powstały wokół poprzemysłowych budynków zamienionych na teatry, przestrzenie wystawowe, centra handlowe i sale uniwersytetu. Fabryka Opla przed laty też stworzyła rynek usługowy; pracownicze osiedla obrosły w przedszkola, szkoły, sklepy i restauracje. Ale Zagłębie Ruhry nigdy nie było bogatym regionem, a bezrobocie było tu zawsze wyższe niż gdzie indziej w Niemczech.

Fabryka Opla na krótko poprawiła sytuacje w regionie, ale już pierwsze zwolnienia można było odczuć . Zniknęły osiedlowe sklepy, restauracje i przedszkola. Jeśli GM przeniesie produkcję na Wschód, prace straci nie tylko 8 tys. zatrudnionych w zakładzie, ale i tysiące usługodawców, którym fabryka zapewnia byt i Bochum, a wraz z nim cały region będzie musiało przejść kolejną metamorfozę.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj