Carlos Fuentes (1928-2012)
Gigant literatury XX wieku nie żyje
Tydzień temu odwiedzał targi książki w Buenos Aires. Wczoraj hiszpański „El Pais” ogłosił obszerny z nim wywiad, w którym opowiadał, jak zachować witalność i jakie ma pisarskie plany. „Nie mam żadnych literackich niepokojów” – wyznał. We wtorek wieczorem polskiego czasu zmarł w szpitalu w stolicy Meksyku gigant literatury XX wieku Carlos Fuentes. Miał 83 lata.

To od jego powieści „Kraina najczystszego powietrza“ z 1959 r. i jej sukcesu w Stanach Zjednoczonych rozpoczął się boom literatury iberoamerykańskiej, który wyznaczają nazwiska noblistów Gabriela Garcíi Márqueza, Maria Vargasa Llosy, a także Julia Cortázara i Alejo Carpentiera. Los obdarzył go talentem, osobistą atrakcyjnością, kontaktami w elicie kulturalnej, podróżami od dziecka (był synem meksykańskiego dyplomaty, dzieciństwo spędził w USA i Chile.) Za dary, jakie dostał od losu odwdzięczał się światu i ludziom w dwójnasób: Carlos Fuentes-człowiek był równie niezwykły jak Carlos Fuentes pisarz i intelektualista. Szczodry i bezinteresowny, co w świecie artystycznych rywalizacji wcale nie takie częste. Pomagał kolegom po piórze, promował ich twórczość, chowając do kieszeni własne ambicje. To on pierwszy zaczął robić szum wokół dzieła kolegi, które – jak czuł – przerasta dzieła jego samego i innych pisarzy pokolenia: „Sto lat samotności” Garcii Márqueza.

Jego erudycja budziła zachwyt i wpędzała kolegów po piórze w kompleksy. Zarazem nie miał w sobie cienia arogancji. Zawsze intelektualnie niezależny, był swego czasu persona non grata na komunistycznej Kubie (z którą początkowo sympatyzował), w faszystowskiej Hiszpanii gen. Franco, a liberalne Stany Zjednoczone ukarały go zakazem wjazdu. Obok literackiej pasji Fuentesowi zawsze towarzyszyły polityczne namiętności. Napisał ponad 20 powieści, w tym „Śmierć Artemia Cruz”, monumentalne dzieło „Terra Nostra” i „Lata z Laurą Diaz”, lecz pisał również książki polityczne, m.in. „68 – Paryż-Praga-Meksyk” i „Contra Bush”, w której sprzeciwiał się sposobowi prowadzenia przez USA „wojny z terroryzmem” i inwazji na Irak. Angażował się w wielkie debaty intelektualne: krytykował dziki kapitalizm, niesprawiedliwości globalizacji, tęsknił za dobrą socjaldemokracją. W ostatnich latach wytoczył polemiczne armaty przeciwko amerykańskiemu politologowi Samuelowi Huntingtonowi za antylatynoski rasizm. Brał udział w międzynarodowej kampanii na rzecz legalizacji narkotyków, obok znanych pisarzy i intelektualistów Maria Vargasa Llosy, Fernando Savatera, Fernanda Henrique Cardosa.

Los doświadczył go dwiema osobistymi tragediami: przeżył przedwczesną śmierć dwojga własnych dzieci – Carlosa i Natashy.

Miałem szczęście spotkać Carlosa Fuentesa w 2002 roku. Wśród wielu kwestii literackich i politycznych, o które spytałem, padło pytanie o pierwszą najważniejszą książkę. Odpowiedział, że było to dziecięce wydanie „Don Kichota”. A zaraz potem dodał, że wszyscy piszący po hiszpańsku są jego „giermkami“ i „dłużnikami Cervantesa”. Sądzę, że wielu piszących po hiszpańsku dzisiaj, szczególnie w Ameryce Łacińskiej, tworzy listę dłużników także Carlosa Fuentesa.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj