Zaskoczenie po wyborach prezydenckich w Serbii
Nikolić za Tadicia
Serbia jest w szoku. Prezydentem kraju we wczorajszych wyborach został Tomislav Nikolić. Pokonał Borisa Tadicia, któremu wszystkie sondaże dawały zwycięstwo w drugiej turze wyborów.

Nikolić, kiedyś członek ultra nacjonalistycznej Serbskiej Partii Radykalnej, a nawet jej wiceprzewodniczący w czasie gdy lider, Vojislav Szeszelj przebywał w areszcie Trybunału Karnego w Hadze, był też wicepremierem federacyjnego rządu Jugosławii za czasów Slobodana Miloszevicia (1999 – 2000). Radykałów opuścił dopiero w 2008 roku i założył własną partię, Serbską Partię Postępową, odbierając SRS większość członków i zwolenników. O fotel prezydenta walczył w 2004 i 2008 roku, ale wtedy pokonał go Boris Tadić, proeuropejski i obiecujący reformy oraz powrót Serbii do europejskiej rodziny. Nikolić był antyeuropejski, dopiero niedawno zmienił kurs, zapowiedział, że Serbia nie zejdzie z obranej drogi, ale trudno powiedzieć czy to zmiana „na zawsze” czy wywołana jedynie potrzebą chwili.

Serbia, rządzona przez Tadicia została kandydatem do UE. Udało się to z niemałym trudem, bo należało oddać do Hagi zbrodniarzy, Karadzicia i Mladicia oraz unormować stosunki z sąsiadami, zwłaszcza z Chorwacją i Kosowem, które w 2008 r. ogłosiło niepodległość i którego Serbia jako państwa nie uznaje. Niestety, sytuacja gospodarcza Serbii jest bardzo trudna, bezrobocie sięga 25 proc., brak zagranicznych inwestorów, inflacja, drożyzna, emigracja młodych. Grecki kryzys dodatkowo odcisnął się na gospodarczych kłopotach Belgradu. I to zapewne sytuacja gospodarcza zdecydowała, że Serbowie zagłosowali na Nikolicia, że elektorat Tadicia nie poszedł, w dużej części, do urn.

Wybór Nikolicia nie napawa optymizmem. Nie wiadomo, czy proeuropejski kurs nie będzie spowolniony, a nawet zatrzymany. Wynik wyborów prezydenckich będzie mieć także wpływ na koalicję rządową i wybór premiera kraju (wskazuje go prezydent). W wyborach parlamentarnych, 6 maja zwyciężyła także partia Nikolicia. Jednak Tadić, którego demokratyczna koalicja zajęła drugie miejsce zapowiedział, że utworzy alians z socjalistami, którzy zdobyli 44 mandaty. Powstałaby większość w Skupsztinie. Dziś Tadić zapewnia, że nie obejmie funkcji premiera. To oznacza, że populiści z z ugrupowania Nikolicia mogą zdobyć także to stanowisko, podczas gdy ugrupowanie Tadicia przejdzie do opozycji. Gorszy scenariusz dla Serbii trudno by wymyślić.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj