Bracia Muzułmańscy biorą się za Synaj
Karawany z Ukrainy
Beduini z Synaju żyją z przemytu broni i prostytutek. Teraz Bracia Muzułmańscy chcą przywrócić egipską kontrolę nad półwyspem. A to oznacza koniec kontrabandy i kłopoty z Izraelem.
Beduini niedaleko klasztoru św. Katarzyny. Nieostrożni pielgrzymi często wpadają w ich ręce.
Matt Moyer/Corbis

Beduini niedaleko klasztoru św. Katarzyny. Nieostrożni pielgrzymi często wpadają w ich ręce.

Hasan Maltsur, przywódca beduińskiego szczepu Alikat, jest człowiekiem mizernego wzrostu. Swej prawie łysej głowy nie może wystawić ani na zachód – do Egiptu, ani na wschód – do Izraela, bo mu ją natychmiast, bez sądu, odetną. Jego królestwo to Półwysep Synajski, gdzie w schowkach znanych tylko jemu i jego zausznikom ukrył miliony, uciułane przez lata na przemycie ludzi i broni, rabunku i na plantacjach marihuany. W ubiegłą środę jego ludzie porwali dwóch Amerykanów, żądając uwolnienia swojego współziomka aresztowanego za narkotyki.

Synaj leży w granicach Egiptu, ale władze egipskie nigdy nie zdołały skutecznie zmierzyć się z samorządem Beduinów. Umowa pokojowa z Izraelem z 1979 r. przekształciła Synaj w strefę zdemilitaryzowaną i przypieczętowała niemoc Kairu, dopuszczając na tym terenie jedynie obecność jednostek policyjnych. Po upadku Hosniego Mubaraka zawirowania polityczne nad Nilem sprawiły, że niemal wszyscy egipscy policjanci uciekli na drugi brzeg Kanału Sueskiego, a ci, których okoliczności zmusiły do pozostania na miejscu, udają, że niczego nie widzą i niczego nie słyszą.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną