REPORTAŻ: Horror na porodówkach w Afganistanie
Urodzić i przeżyć
W najlepszym szpitalu położniczym w Afganistanie co miesiąc umierają dwie pacjentki. W kraju, gdzie kobieta ma średnio pięcioro dzieci, śmierć matki to szczególna tragedia. I wcale nie wojna jest największym wrogiem Afganek.
Szpital Mirwais – w oczekiwaniu na dziewiąty poród.
Kate Holt/EAST NEWS

Szpital Mirwais – w oczekiwaniu na dziewiąty poród.

Zakutana w kolorowe chusty Rahmana siedzi w kucki na szpitalnym łóżku i płacze. Płacze, bo kiedy czeka tu w cieple na pierwsze skurcze, w domu nie ma nikogo, kto mógłby zaopiekować się jej szesnaściorgiem dzieci. Z korytarza dochodzi zapach uryny, chloru i bolani, ciepłych placków ziemniaczanych, które chłopcy sprzedają przy wejściu wprost z aluminiowych wiaderek. Z rodzinnej wioski do szpitala Rahmana przyjechała wraz z mężem i siostrą. Zajęło im to trzy dni. Tyle samo będą wracali do domu – najpierw taksówką, później na grzbiecie wypożyczonego osła. Rahmana jest jedną z półtora tysiąca kobiet zgłaszających się każdego miesiąca na oddział położniczy szpitala regionalnego Mirwais w Kandaharze, na południu Afganistanu. Trzy lata temu było ich zaledwie 300.

Szpital, od 1996 r. wspierany przez Międzynarodowy Czerwony Krzyż, padł ofiarą własnego sukcesu. Placówki położnicze w sąsiednich prowincjach zamknięte są od dawna, (...)

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

W najnowszym numerze POLITYKI

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną