Nie widać końca syryjskiego konfliktu
Rezolucje nie zatrzymają walk
Walki w Syrii nie tylko nie słabną, ale – po raz pierwszy – wybuchły w Damaszku, a rebelianci twierdzą, iż to początek prawdziwego szturmu na stolicę. Konflikt zbiera coraz krwawsze żniwo: mówi się o 17 tys. zabitych.

Opinia europejska patrzy na to z oburzeniem i dziwi się bezsilności mocarstw i organizacji międzynarodowych. ONZ wysłała dwóch dyplomatów – sekretarza generalnego, Ban Ki-moona do Pekinu i Kofiego Annana do Moskwy, by stolice te poparły nową rezolucję nakładającą sankcje na reżim Asada. Powstała w ten sposób nowa łamigłówka: sześciopunktowy plan pokojowy Annana zakłada pojednanie walczących stron i podzielenie się władzą w Syrii. Tymczasem zarówno rząd jak i opozycja nie zamierzają tolerować drugiej strony. Co więcej, zaciekłość wzrosła tak, że Międzynarodowy Czerwony Krzyż dał do zrozumienia, iż zbrodnie wojenne są popełniane po obu stronach.

Obecne podróże dyplomatyczne stwarzają wrażenie, że gdyby Pekin i Moskwa zgodziły się na jakieś sankcje w stosunku do reżimu Asada, to konflikt byłby bliski rozwiązania. Ale przecież tak nie jest. Załóżmy, że Rada Bezpieczeństwa przyjmuje nową rezolucję – grożącą dodatkowymi sankcjami. I co? Przecież nikt nie jest dziś gotów do zbrojnej interwencji w Syrii. Wymagałoby to zapewne podobnych sił, co w przypadku Iraku, a nikt przecież nie jest gotów zaangażować dziś pół miliona żołnierzy, zresztą w Stanach Zjednoczonych zbliżają się wybory prezydenckie i żadne ryzykowne kroki nie będą na pewno podejmowane.

Trzeba się pogodzić z realiami: na żadne zdecydowane zmiany w najbliższym czasie się nie zanosi. Arabia Saudyjska i Katar dozbrajają opozycję syryjską, Unia Europejska i USA – wspierają ją finansowo i dają środki łączności. Syria obłożona jest też sankcjami ekonomicznymi – z których najdotkliwszą jest europejskie embargo na handel ropą naftową i wycofanie się kapitału z projektów infrastrukturalnych. Taka sytuacja może trwać tygodniami i miesiącami. Nie stwarza ona przewagi opozycji i jak widać nie podkopuje jeszcze pozycji rządu. Natomiast przepychanki o rezolucję ONZ są tylko targiem między mocarstwami, targiem o to, kto będzie lepszym przyjacielem przyszłej Syrii. Rosja i Chiny w tych targach grają przebieglej: nie wiedząc jak się konflikt zakończy, nie chcą angażować się wyraźnie po żadnej stronie.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj