Spór o obrzezanie. Czy państwo powinno się wtrącać?
Ciąć czy nie ciąć
Niespodziewanie najgorętszym tematem tego lata za Odrą stał się spór o obrzezanie. Czyli właściwie o wszystko.
Obrzezanie w centalnej Azji w drugiej połowie XIX w.
Wikipedia

Obrzezanie w centalnej Azji w drugiej połowie XIX w.

Sprawa rytuału obrzezania, z chichotliwego tematu ogórkowego, w ciągu kilku tygodni przerodziła się w podobną burzę jak w 1995 r. spór o krzyże w pomieszczeniach publicznych, w 1999 r. o prawo nauczycielek-muzułmanek do noszenia w szkołach chust na głowach, w 2006 r. spór o minarety czy o uwzględnianie przez niemieckie sądy w sprawach obyczajowych szariatu – prawa muzułmańskiego.

Jeśli dodać jeszcze spór o celibat, molestowanie uczniów przez księży i pastorów, o granice prawa do krytyki i karykaturowania symboli religijnych i o ochronę uczuć religijnych przed bluźnierstwem, to można powiedzieć, że w Niemczech toczy się nowy Kulturkampf – walka o miejsce religii w świeckim państwie.

Zaczęło się od językowego nieporozumienia. 4 listopada 2010 r. w kolońskim gabinecie syryjskiego lekarza Omara Kezze przy miejscowym znieczuleniu obrzezany został czteroletni Ali al-Akbar. Następnego dnia rano matka, niedowidząca 39-letnia Tunezyjka, zbyt wcześnie zdjęła chłopcu opatrunek i przestraszona krwawieniem wybiegła w piżamie na ulicę wołając coś po arabsku. Przechodnie wezwali karetkę. Gdy w szpitalu lekarze tamowali krwotok, matka wypadła z drugiego piętra. Poranioną zawieziono do szpitala psychiatrycznego. Dziś wraz z synem prawdopodobnie mieszka w Tunezji.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną