Dla nas PIT, dla nich kwit

Wydawało się, że po skazaniu na pobyt w kolonii karnej białoruskiego obrońcy praw człowieka Alesia Bialackiego, za sprawą dokumentów dostarczonych do Mińska przez polską prokuraturę w ramach pomocy prawnej, wszyscy nabrali rozumu. Skandal był przecież głośny, a przeprosiny żarliwe. Tymczasem zaledwie kilka miesięcy później urzędniczka z MSZ wysłała deklaracje podatkowe PIT na Białoruś do rąk własnych kilkudziesięciu opozycjonistów. Wynika z nich, ile zarobili w Polsce, biorąc udział w konferencji. Kwoty nie były duże, ale dowód oczywisty. Zwłaszcza że część tych osób miała zakaz opuszczania kraju, wydany przez reżim w Mińsku. Przyjechali do Warszawy lekceważąc to. W dodatku zarobili tu pieniądze, co białoruskie władze mogą uznać za niedozwoloną pomoc, czyli powód do prześladowania.

Podobno polski przepis nakazuje wysłanie formularzy PIT, choć ta skrupulatność urzędnicza naraziła wiele osób na niebezpieczeństwo. Nikomu w MSZ nie zapaliła się czerwona lampka, choć przecież powinna. A teraz okazuje się, że w Internecie, na amerykańskim portalu dotyczącym pomocy międzynarodowej, znaleźć można było informacje o adresatach polskiej pomocy rozwojowej, celach i kwotach na nią przeznaczonych w ciągu minionych pięciu lat. To była pomoc dla białoruskiej (ale także ukraińskiej) opozycji, organizacji pozarządowych, prasy, wraz z nazwiskami osób, do których była kierowana. Dodajmy, nie była to pomoc na wspieranie poczynań obecnej władzy. W dodatku żaden Julian Assange wrażliwych danych nie wykradł z MSZ, umieścił je tam ministerialny urzędnik departamentu współpracy rozwojowej i regularnie aktualizował.

Dziś MSZ tłumaczy, że winna jest ustawa o dostępie do informacji publicznej, która zobowiązuje urząd do ujawnienia wyniku konkursów, przetargów, słowem do pełnej przejrzystości: chodzi o publiczne pieniądze. A dane nie były objęte ustawą o ochronie informacji niejawnych. Były to jednak informacje wrażliwe i nie powinny się znaleźć w publicznej domenie, ale też nikt o tym nie pomyślał wcześniej ani nie zareagował na czas.

Teraz zwolniono dyscyplinarnie urzędnika, a premier Donald Tusk zwrócił uwagę ministrowi Radosławowi Sikorskiemu, że trzeba skuteczniej dbać o bezpieczeństwo naszych zagranicznych partnerów. MSZ ma ku temu narzędzia, musi je tylko stosować. Posługując się wyobraźnią.

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj