Złotousty wicekanclerz
Peer Steinbruck - socjaldemkratyczny kandydat na kanclerza w przyszłorocznych wyborach do Bundestagu.
THOMAS PETER/Reuters

Peer Steinbruck - socjaldemkratyczny kandydat na kanclerza w przyszłorocznych wyborach do Bundestagu.

Miał pogrążyć Angelę Merkel, tymczasem hamuje własną partię. Jeszcze w październiku niemieccy socjaldemokraci notowali wzrost poparcia po wystawieniu Peera Steinbrücka jako kandydata na kanclerza w przyszłorocznych wyborach do Bundestagu. Ale po krótkim skoku sondażowym notowania SPD wróciły do dawnego poziomu, a w plebiscycie popularności Steinbrück wyraźnie przegrywa z obecną kanclerz. Powodem wysokie honoraria nowego lidera niemieckiej lewicy z działalności poza Bundestagiem.

Tylko w czasie obecnej kadencji Steinbrück dał 89 wykładów za w sumie 1,25 mln euro. Oprócz tego zarobił pół miliona euro na książkach i kilkaset tysięcy za członkostwo w radzie nadzorczej koncernu ThyssenKrupp. Przychody były w pełni legalne, ale podważają wiarygodność Steinbrücka jako rzecznika zwykłych Niemców oraz krytyka banków.

Z 29 proc. poparcia SPD ma znikome szanse na samodzielne rządy, ale Merkel też nie ma powodów do optymizmu. Jej własna CDU utrzymuje wprawdzie solidne 38 proc., ale partner koalicyjny pani kanclerz, liberalna FDP, cieszy się poparciem zaledwie 3 proc. Niemców i może nie wejść do Bundestagu. Wiele wskazuje na to, że Merkel wygra przyszłoroczne wybory, ale będzie zmuszona do zawarcia wielkiej koalicji CDU-SPD – ze Steinbrückiem jako wpływowym wicekanclerzem. Lider lewicy będzie musiał wówczas zrezygnować z wysoko płatnych przemówień.

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj