Tatuś jest najukochańszy
Brudna miłość
Uwiedzione przez ojca dziewczyny bronią go przed sądem, a matka idzie siedzieć jako współwinna kazirodztwa. Degeneraci czy po prostu nieco zwariowana rodzina w tych zwariowanych czasach?
materiały prasowe

Ojciec i córka stoją obok siebie. Mają takie same jasnoniebieskie oczy, identyczny uśmiech. On ma 50 lat, jest trochę grubawy, sprawia wrażenie dobrodusznego tatuśka. Ona ma około trzydziestki, blond włosy w słomkowym kolorze i stanowczą minę. Oświadcza zdecydowanie: Nasz związek trwa już od 15 lat. Jesteśmy w sobie zakochani. To jedyny mężczyzna w moim życiu. Ojciec wchodzi jej w słowo: Czy czuję się winny? Nie, miłość przeważyła nad poczuciem winy. Żyją ze sobą i mają 10-letniego synka, którego razem wychowują. Dwa lata temu powiedzieli mu, że jego ojciec jest zarazem jego dziadkiem. Ale upomnieli go, żeby nie wspominał o tym kolegom – „aby uniknąć docinków i kpin”.

Dzidziuś całej rodzinki

W okolicy wszyscy myślą, że Sylvie i Damien M. (wszystkie imiona członków rodziny zostały zmienione) są małżeństwem, bo noszą to samo nazwisko. Za to w rodzinie wszyscy wiedzą, jaka jest prawda. Co niedziela najbliżsi spotykają się u nich na obiedzie. Wpadają synowie Damiena ze swoimi dziewczynami. Pojawia się też jego młodsza córka Lydia, matka sześciorga dzieci, która w końcu pogodziła się z tatą i z Sylvie. W 2002 r. Lydia oskarżyła ojca o gwałt. Ale potem wycofała zeznania i teraz zapewnia, że między nimi wszystko odbywało się „za obopólną zgodą”. Podczas tych radosnych rodzinnych biesiad brakuje tylko Manon, najmłodszej z rodzeństwa, umieszczonej w rodzinie zastępczej. No i matki, którą wszyscy zgodnie uznali za czarny charakter.

– To właśnie ona po raz pierwszy zaprowadziła nas do pokoju taty – twierdzi Sylvie. –  Zawsze mi powtarzała: „Sylvie odda ci swoje dziewictwo. A jeśli umrę, nie waż się układać sobie życia z nikim innym, tylko z nią” – wtóruje jej ojciec. Przed sądem apelacyjnym w Amiens cała gromadka opisała sposób funkcjonowania swojej rodziny, która żyła w odosobnieniu w pięknej dużej posiadłości w okolicach Compiegne. Opowiadali o stosunkach seksualnych w trójkącie: ojciec, matka i Sylvie albo Lydia. O dziecku Sylvie, poczętym, by rodzinka miała „swojego dzidziusia”. Pokazali nawet zdjęcie Sylvie prezentującej z dumą pozytywny test ciążowy.

 

Pełna wersja artykułu dostępna w 2 numerze "Forum".

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj