Obama ograniczy dostęp do broni?
Starcie stulecia
Prezydent Obama ogłasza największe od ćwierćwiecza ograniczenia w dostępnie do broni palnej.

Czytaj także

W miesiąc od tragedii w szkole podstawowej w Newton prezydent Barack Obama – w otoczeniu dzieci – przedstawił cały zestaw środków, które mają położyć kres strzelaninom w kraju. W ciągu tego miesiąca – przypomniał - od broni palnej w Ameryce zginęło 900 osób. Ma więc być zakazana broń automatyczna, ograniczona pojemność magazynków, a przede wszystkim wprowadzi się w kraju powszechną kontrolę predyspozycji psychicznych osób kupujących broń. Choć nam w Europie tego rodzaju normy wydają się oczywiste, zgodne ze zdrowym rozsądkiem, w Ameryce potężne lobby strzeleckie – NRA – nie tylko poprzysięgło stanowczy sprzeciw, ale wręcz ostrzegło, że gotowe jest na „starcie stulecia” w batalii o broń dla Amerykanów.

Rzeczywiście, w określeniu starcie stulecia nie ma teatralnej przesady, bo NRA głuche jest na wszelkie argumenty, w tym i taki, że – jak obliczano przed laty – liczba zastrzelonych wskutek zabójstw, samobójstw i nieszczęśliwych wypadków w USA jest 12 razy wyższa niż w pozostałych 25 krajach wysoko rozwiniętych razem wziętych!

Jak to wytłumaczyć? Amerykanie przywiązani do broni uważają, że jest to ich prawo konstytucyjne, ustrojowe, takiej samej rangi jak wolność słowa. Istotnie, Druga Poprawka do konstytucji mówi o „prawie ludu do posiadania i noszenia broni”, tyle że w kontekście zorganizowanej obywatelskiej milicji. „Strzelcy” uważają, że to prawo jednostek. Trudno z tym dyskutować. Po wtóre, do zakazów dostosują się uczciwi i porządni obywatele, a nie świat przestępczy, który w broń zaopatruje się bez przeszkód i o pozwolenia nie pyta. W rezultacie, ci obywatele będą jeszcze bardziej bezbronni w stosunku bandytów.

Kto wie, czy nie najgroźniejsza ze wszystkiego jest kultura przemocy. Charakterystyczne, że jakieś lobby w Kongresie amerykańskim od dawna blokuje badania akademickie między prawdopodobnymi związkami pomiędzy przemocą w życiu i przemocą pokazywaną w telewizji i grach video. Teraz Obama ma wesprzeć takie badania. Chyba już z 10 lat temu szanowana psycholożka, Ewa Woydyłło, zaniepokojona powszechną jawnością i epatowaniem przemocą w środkach masowego przekazu proponowała, by urządzić burzę mózgów autorytetów społecznych, polityków, pedagogów i artystów i namawiać na trzyletnie moratorium na pokazywanie przemocy. Przecież pozytywny skutek takiego eksperymentu trudno negować. Nikt nie podjął tego apelu. Boję się, że i Obamie nie lepiej się uda.

W najnowszym numerze POLITYKI

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij