Lub czasopisma
Marta Suplicy, brazylijska minister kultury.
Andre Penner/AP/EAST NEWS

Marta Suplicy, brazylijska minister kultury.

„Nie jestem cenzorem, niech robotnicy sami decydują, czy chcą kupować świńskie magazyny” – oświadczyła Marta Suplicy, brazylijska minister kultury. To odpowiedź na liczne głosy krytyków, którym nie podoba się nowy rządowy program dotacji dla najuboższych. Dzięki poprzednim – w tym słynnemu Bolsa Familia (rodzinny portfel), który finansował edukację dzieciom ze wsi i slumsów – kilkadziesiąt milionów ludzi wyszło ze skrajnej biedy. Teraz lewicowy gabinet chce ich uduchowić. Wszyscy obywatele, których roczne zarobki nie przekraczają równowartości 1,6 tys. euro, dzięki projektowi Vale Cultura (kultura się liczy) dostaną co miesiąc warte 22 euro bony, którymi będą mogli płacić za dobra niematerialne – wyjście do kina, teatru czy kupno książki.

Prawica jest oburzona. Program ma kosztować 3 mld euro, trzykrotność rocznego budżetu ministerstwa kultury, a objęci nim Brazylijczycy i tak z niego nie skorzystają – utrzymują krytycy. W Nordeste, najbiedniejszym i najbardziej zacofanym regionie kraju, kino jest tylko w co dziesiątym miasteczku. Teatrów i bibliotek nie ma prawie w ogóle, a poza tym niedawni biedacy to wciąż półanalfabeci. Dlatego, zdaniem opozycji, skorzystają raczej z zapisu ustawy, że bony mogą być także wymieniane na gazety lub czasopisma i zamiast z kultury, będą korzystać z darmowej pornografii. Ale pani minister Suplicy, która sławę zdobyła prowadząc w telewizji program o edukacji seksualnej, taka wizja najwyraźniej nie przeraża.

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj