Dyplomacja w strefie wojny - rozmowa z Cameronem Munterem
Laserem i reflektorem
Rozmowa z Cameronem Munterem, byłym ambasadorem USA w Pakistanie.
Cameron Munter - były ambasador USA w Pakistanie i Serbii.
CAP/NFS/BEW

Cameron Munter - były ambasador USA w Pakistanie i Serbii.

Marek Ostrowski: – Widział pan „Wroga numer jeden”?
Cameron Munter: – Nie, ale mam nadzieję, że w kolejnej filmowej wersji rolę ambasadora zagra George Clooney.

Ale oglądał pan w czasie rzeczywistym słynną operację przeciwko Osamie ibn Ladenowi, nie w Białym Domu, lecz w samym Pakistanie. Co pan czuł?
Już wiele miesięcy wcześniej mieliśmy informacje o podejrzanym domu w Abbottabad, ale musieliśmy się upewnić, kto i co się tam znajduje. Trzeba było zachować tajność operacji i wszelkie inne środki ostrożności na wypadek, gdyby Osama rzeczywiście tam mieszkał. Wszystkie narady odbywały się w Waszyngtonie; nie brałem w nich udziału. Poinformowano mnie tylko, że decyzja o ataku została podjęta. Dyplomata w terenie nie planuje operacji; miałem zająć się tym wszystkim, co nastąpi później: bezpieczeństwem amerykańskich dyplomatów i konsekwencjami dla stosunków USA z Pakistanem.

Dokładnie wiedziałem, jak operacja będzie zorganizowana i gdzie helikoptery wylądują. Polecono nam nie informować o niej Pakistańczyków. Wydało mi się to słuszne. Oczekiwaliśmy, że wszystko przebiegnie bardzo szybko, ale jak wiadomo, jeden z dwóch helikopterów niespodziewanie się rozbił. To natychmiast przywołało traumatyczne wspomnienie z 1980 r., z nieudanej próby odbicia amerykańskich zakładników w Iranie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną