Kim są kardynałowie, którzy brali udział w konklawe?
Oni wybiorą papieża
115 mężczyzn z 50 krajów świata w wieku od 53 do 79 lat. Warto się przyjrzeć tym, którzy wybiorą papieża.
Kardynałowie (od lewej): Maradiaga, Schoenborn, Tagle, O Malley
Gregorio Borgia/AP, Filippo Monteforte, Giancarlo Giuliani/CPP/Polaris, AGF s.r.l. / Rex Features/EAST NEWS

Kardynałowie (od lewej): Maradiaga, Schoenborn, Tagle, O Malley

W pewnym uproszczeniu można powiedzieć, że kardynałowie światopoglądowo są klonami tych papieży, którzy ich wynieśli do tej godności. Zarówno Benedykt XVI (mianował 67 purpuratów), jak i Jan Paweł II (50) nie rozdawali biretów tym, którzy wyróżniali się liberalnym stosunkiem do katolickiej ortodoksji. Trudno więc odnaleźć w tym gronie takich, którzy chcieliby ukruszyć skostniałą doktrynę. Sporo za to jest takich, którzy chcieliby zreformować Kurię Rzymską, która, wstrząsana koteryjnymi wojnami podjazdowymi, po papieskiej abdykacji powszechnie przedstawiana jest jako kościelna stajnia Augiasza. Nowy papież – zdają się myśleć obradujący w Rzymie kardynałowie – powinien być uświęconym Herkulesem, który ją posprząta.

Europa z największą pulą

Dlatego coraz więcej oczu kieruje się na tzw. kardynałów diecezjalnych, czyli takich, którzy zarządzają diecezjami ze swych biskupich stolic rozsianych po świecie. To właśnie oni mają się domagać nie tylko zmian w kurii, ale i pełnej informacji o skandalach, które ostatnio wstrząsały Watykanem. Po drugiej stronie stoją purpuraci związani z Kurią Rzymską (jest ich 38), których akcje zdają się tracić na wartości. Im nadają ton dobrze znani Angelo Sodano, czyli przewodniczący Kolegium Kardynalskiego oraz Tarcisio Bertone, kardynał – kamerling, który podczas sede vacante administruje Watykanem. Nie znaczy to, że nikt z tej grupy nie zostanie nowym papieżem (duże szanse daje się kardynałom Markowi Ouellet z Kanady oraz Peterowi Turksonowi z Ghany, szefom ważnych watykańskich dykasterii: Kongregacji do Spraw biskupów i Rady Iustitia et Pax). Na pewno im bardziej purpuraci diecezjalni będą podzieleni, tym więcej głosy kurialistów będą ważyć podczas konklawe.

Przytłaczająca większość kardynałów – bo 61 - to Europejczycy, w tym aż 28 to Włosi, trudno więc sobie wyobrazić, by takie gremium wybrało któregoś z purpuratów z innego kontynentu. Druga pod względem liczebności reprezentacja – Ameryki Łacińskiej – ma jedynie 19 kardynałów. To pokazuje też skalę europocentrycznego skrzywienia w Kościele. Tę część kontynentu amerykańskiego zamieszkuje około 480 mln katolików, gdy w Europie wiernych Rzymowi pozostaje niespełna 280 mln osób. Jeszcze lepiej te dysproporcje pokazuje porównanie dwóch bardzo katolickich krajów z dwóch kontynentów: Filipin i Włoch. W pierwszym żyje 76 mln katolików, mimo to reprezentuje ich tylko jeden kardynał. Z kolei na 28 purpuratów z Włoch przypada niespełna 50 mln wiernych.

Drugą najsilniejszą reprezentacją narodową są Amerykanie. Z USA do Rzymu przyjechało 11 purpuratów. Z Polski pochodzi czterech: metropolici Krakowa (Stanisław Dziwisz) i Warszawy (Kazimierz Nycz) oraz dwaj urzędnicy Kurii Rzymskiej: Stanisław Ryłko (przewodniczący papieskiej Rady do Spraw Świeckich) i Zenon Grocholewski (prefekt wpływowej Kongregacji do Spraw Wychowania Katolickiego, która nadzoruje wszystkie uczelnie katolickie na świecie).  Co ciekawe, trzech z nich (Nycz, Dziwisz i Ryłko) pochodzi z tej samej diecezji – krakowskiej.

Najbardziej zespołowo zdają się grać kardynałowie ze Stanów Zjednoczonych. Jest ich 11 i stanowią drugą po Włochach grupę narodową w gronie purpuratów. Wśród nich m.in. William Joseph Levada, były arcybiskup San Francisco, do niedawna prefekt potężnej Kongregacji Nauki Wiary, którą objął we władanie po Josephie Ratzingerze. Kardynał z ultraliberalnej Kalifornii na super konserwatywnym stanowisku – to samo w sobie brzmiało dość egzotycznie.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj