Pistacjowa geopolityka

W trakcie rozpoczynającego się 20 marca święta Nowruz, dwutygodniowych obchodów perskiego Nowego Roku, wielu Irańczyków będzie musiało obejść się bez pistacji – to tak, jakby Wielkanoc miała się obyć bez jajek. W Nowruz zielone orzeszki są tradycyjnie w centrum rodzinnych spotkań, ale w ciągu ostatniego roku cena kilograma skoczyła z 200 tys. riali do nawet 780 tys. To efekt niemal 30-proc. inflacji wywołanej międzynarodowymi sankcjami nałożonymi na Iran z powodu programu nuklearnego. Władze w lutym wprowadziły zakaz eksportu pistacji, ale po tygodniu z niego zrezygnowały, bo na międzynarodowych rynkach miejsce irańskich zaczęła zajmować najgroźniejsza konkurencja – pistacje z USA.

Zielone orzeszki to w Iranie sprawa wagi państwowej. Uprawiane tu od V w. p.n.e. są najważniejszym po ropie towarem eksportowym Iranu, który jest jednocześnie największym ich producentem na świecie. Ale największym konsumentem orzeszków per capita jest Izrael. Oficjalnie Izrael niczego z Iranu nie importuje, niemniej pistacje szmuglowane są tam masowo przez Turcję, bo zdaniem Izraelczyków te irańskie nie mają sobie równych. W tej jednej sprawie zgadzają się z nimi Irańczycy.

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj