Czy Amerykanie mogą czuć się bezpiecznie?
Grozny w Bostonie
Po tragedii w Bostonie Ameryka znów staje przed dylematem: czy dla bezpieczeństwa poświęcić część wolności.
W pierwszych dniach po zamachu bostończycy chętnie współpracowali z policją, jednak braci Tamerlana i Dżochara Carnajewów zidentyfikowano dzięki miejskim kamerom.
Jessica Rinaldi/Reuters/Forum

W pierwszych dniach po zamachu bostończycy chętnie współpracowali z policją, jednak braci Tamerlana i Dżochara Carnajewów zidentyfikowano dzięki miejskim kamerom.

Bomby w czasie maratonu w Bostonie, zatrute listy do Baracka Obamy i senatorów, a na dodatek eksplozja w Teksasie. „Marny tydzień dla Ameryki” – przyznał Ross Douthat z „New York Timesa”, ale zalecił, by nie popadać w depresję, bo 1200 lat świetlnych od Ziemi odkryto właśnie planety, na których może rozwijać się życie.

Rozbrajające, melancholijne westchnienie felietonisty dobrze wyraża nastroje w USA po tragicznych wydarzeniach ubiegłego tygodnia. Prezydent Obama czekał całą dobę z ogłoszeniem, że chodzi o atak terrorystyczny. Tego problemu miało już nie być, miał zanikać, zepchnięty na dalszy plan przez inne – pokryzysowy pesymizm, stagnację na rynku pracy i bezwład w Kongresie, gdzie nawet po masakrze w Newtown (gdzie w szkole zginęło 20 dzieci) ustawodawcy nie są w stanie uchwalić nakazu powszechnej kontroli nabywców broni palnej. A tu nagle, po raz pierwszy od 11 września 2001 r.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj