Chce zwolnić

Niemiecka kampania wyborcza skręciła na drogi: Sigmar Gabriel, lider opozycyjnej SPD, chciałby wprowadzić ograniczenie prędkości na wszystkich niemieckich autostradach do 120 km na godzinę. Powód? Gabriel cytuje najnowsze statystyki, z których wynika, że na autostradach z limitami dochodzi do mniejszej liczby wypadków niż tam, gdzie można pędzić, ile silnik pozwala. Inicjatywę skrytykował niemiecki automobilklub ADAC (24 maja obchodzi setną rocznicę powstania), przypomina, że autostrady skupiają jedną trzecią ruchu drogowego, ale dochodzi na nich do zaledwie 11 proc. najpoważniejszych wypadków. Według ADAC, znacznie bardziej niebezpieczne są drogi krajowe, bo to tam ginie około 60 proc. uczestników ruchu.

Rząd Angeli Merkel jest tradycyjnie sceptyczny. Minister transportu odpowiada SPD, że i tak na około 40 proc. z 12,8 tys. km autostrad obowiązują jakieś ograniczenia, zazwyczaj do 130 km na godzinę. Zamach na niemieckie przywiązanie do szybkich samochodów i swoboda na autostradach budzi kontrowersje także w samej SPD, od pomysłu dystansuje się m.in. Peer Steinbrück, kandydat partii na kanclerza. Ani jego, ani rządzącej CDU/CSU nie przekonują również argumenty ekologiczne. Choć federalna agencja ochrony środowiska od lat przypomina, że wolniejsza jazda to mniejszy hałas i mniejsza emisja CO2.

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj