Jana nadużyła
Jana Nagyova
Stringer/Reuters/Forum

Jana Nagyova

Róbcie swoje – dokładnie takiego zdania użył premier Czech Petr Neczas po czwartkowej nocnej rozmowie z szefem policyjnej jednostki do walki z przestępczością zorganizowaną Robertem Szlachtą. Policjanci zjawili się w siedzibie rządu w towarzystwie dwóch prokuratorów, którzy zakomunikowali premierowi, że jego prawa ręka, szefowa gabinetu Jana Nagyova, nadużyła uprawnień w kontaktach z wojskowym kontrwywiadem. I że przyjechali ją aresztować.

Jak już dziś wiadomo, Nagyova zleciła tajnym służbom inwigilowanie żony Neczasa (małżeństwo się rozpadło, rozwód jest w toku) oraz kilku innych osób. Dodatkowo jest podejrzana o organizowanie korupcyjnej siatki biznesmenów i wpływowych polityków, którzy wymieniali się stanowiskami i intratnymi publicznymi zamówieniami. Kilku z nich także trafiło do aresztu.

Prasa na razie roztrząsa szczegóły związku premiera z jego zaufaną w stylu przypominającym tandetny serial: para miała romans, a demoniczna Nagyova pchała Neczasa – przykładnego katolickiego intelektualistę z Moraw – do rozwodu. Ile w tym prawdy – nie wiadomo.

Wiadomo natomiast, że zachowanie Neczasa w stosunku do policjantów przejdzie do historii czeskiej polityki. „Jestem przekonany, że gdyby na miejscu Neczasa siedział [jeden z jego poprzedników] pan Topolanek albo pan Paroubek, najpierw by Szlachtę skrócili o głowę, a potem rozwiązali jego jednostkę – napisał komentator renomowanego tygodnika „Respekt” Ondrzej Kundra. – Jego następcy mają na czym budować. Czechy idą w dobrym kierunku”. To się wkrótce okaże. Neczas, choć nie od razu, podał się do dymisji („moje życie osobiste stało się zbyt dużym ciężarem”), ale rządząca centroprawicowa koalicja pewnie się nie rozpadnie i gabinet dotrwa do przyszłorocznych czerwcowych wyborów.

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj