Co ma Xi po tacie?
Seria znaczków wydana z okazji setnej rocznicy urodzin Xi Zhongxuna.
Stringer/Reuters/Forum

Seria znaczków wydana z okazji setnej rocznicy urodzin Xi Zhongxuna.

Duża pompa towarzyszyła obchodom setnej rocznicy urodzin Xi Zhongxuna, ojca prezydenta Xi Jinpinga. Była rocznicowa uroczystość w Wielkiej Hali Ludowej przy placu Tiananmen, sześć filmów dokumentalnych w centralnej telewizji, ukazały się książki i seria znaczków. Senior Xi, z rodziny posiadaczy ziemskich, związał się z ruchem komunistycznym jako 15-latek, później w wojsku i w partii, współtworzył historię Chin, przynajmniej trzy razy ocierając się o śmierć. Jako wicepremier w 1962 r. popadł u Mao w niełaskę (bo przegrała jego frakcja) i został zesłany na prowincję. W czasach rewolucji kulturalnej po 1966 r. poniżany (istnieje zdjęcie, jak z tabliczką hańby na piersiach obwożony jest ulicami Pekinu) i więziony. Syn musiał uczestniczyć w stadionowych spektaklach nienawiści i odcinać się od ojca. Jego najstarsza przyrodnia siostra Xi Heping nie wytrzymała presji i popełniła samobójstwo. Wreszcie Xi Junior na 7 lat trafił na resocjalizację na głęboką wieś, w średniowieczne warunki.

Senior Xi został zrehabilitowany za Denga, w 1978 r., i został gubernatorem prowincji Guangdong. I to on przekonał Denga do utworzenia eksperymentalnej specjalnej strefy ekonomicznej w Shenzhen, przylegającej do Hongkongu. Awansował do biura politycznego partii, gdzie wspierał grupę liberalnych reformatorów, po czym znów popadł w niełaskę, po rewolcie studenckiej 1989 r. (ponoć za krytykę brutalnego stłumienia rebelii) wysłany przez Denga do domu opieki, gdzie zmarł w 2002 r. wieku 88 lat. Pozostawił po sobie nieustająco wysokie notowania w kręgach liberalnej inteligencji, za ducha reform i otwartość myśli, rzecz jasna w ciasnych ramach systemu.

Odkąd Xi Jinping stanął na czele Chin i za jego życiorys zabrała się rzesza sinologów, nie ustają spekulacje, jak ukształtowała go ta rodzinna przeszłość. Niewątpliwie nauczyła sztuki przetrwania, twardości, elastyczności, mimikry, co dodatkowo utrudnia wyciąganie wniosków. Przez ten niecały rok u władzy nie objawił się jako reformator, raczej jako ostrożny człowiek środka. A ton jego wystąpień i pewne apodyktyczne ciągoty czy choćby operacja publicznej samokrytyki dokonywanej przez dygnitarzy partyjnych, jaką uruchomił, nie sytuują go w obozie ojca – dochodzą do wniosku analitycy. Ale, pocieszają się, Junior dopiero zawiera sojusze i zdecydowanie nie powiedział ostatniego słowa, więc jeszcze będzie co analizować.

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj