Zapowiadają sie niezwykłe wybory w Chile
Koleżanki
Jeden był w juncie Pinocheta. Drugiego junta Pinocheta zamordowała. Teraz ich córki Michelle Blanchelet i Evelyn Matthei stają w szranki o prezydenturę.
Michelle Blanchelet
Ivan Alvarado/Reuters/Forum

Michelle Blanchelet

Wydarzenia tej opowieści układają się tak, jakby wymyślił je któryś z literackich noblistów z Ameryki Południowej albo mistrz intrygi z Hollywood. Możliwe zresztą, że gdyby napisał to literat, uznano by, że przesadził.

1.

Zaczyna się w 1958 r. Do bazy lotnictwa wojskowego w północnym Chile przyjeżdża kapitan Fernando Matthei. Wraz z żoną, dwójką małych synów i córeczką zamieszkuje w wojskowym osiedlu, z dala od cywilnych dzielnic. Ma 32 lata, cała kariera przed nim. Kilka miesięcy później w bazie melduje się o dwa lata starszy Alberto Bachelet, też kapitan. Będzie się zajmował finansami jednostki. Wraz z żoną, synem i córką wprowadza się do domku vis-à-vis Mattheiów.

Oficerowie zaprzyjaźniają się. Córka Bacheleta powie po latach, że była to przyjaźń mimo różnic w usposobieniu. Jej ojciec – jak mówi – gaduła, dusza towarzystwa; Matthei – raczej sztywny, małomówny, zamknięty. Obaj kochają literaturę i muzykę klasyczną. Grają w rugby – dobra podstawa męskiej zażyłości. Zaprzyjaźniają się też ich dzieci, szczególnie córki – Michelle i Evelyn. Bawią się wspólnie przed domem, chodzą do jedynej szkoły na terenie bazy. Dla Michelle tata przyjaciółki jest wujkiem Fernandem, dla Evelyn ojciec Michelle to wujek Beto.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj