Relacja z kijowskiego Euromajdanu
Ukraina w kasku
Na Majdanie ludzie uczą się żyć bez polityków. Ale bez polityki nie będzie kompromisu.
Jak zakończyć protest nie wie ani władza, ani opozycja.
Vasily Fedosenko/Reuters/Forum

Jak zakończyć protest nie wie ani władza, ani opozycja.

Barykady są coraz wyższe, nie tylko na Majdanie, dziś już też w całej dzielnicy rządowej. Na początek poszły ławki i fragmenty wielkiej świątecznej choinki. Dalej kładziono wszystko, co pod ręką: metalowe barierki, blaszane beczki, deski, pospawane metalowe rury. Stoją też samochody, maska w maskę. Mają chronić protestujących przed atakiem sił specjalnych, Berkutu. Barykady służą też za gazetkę ścienną, trwa wymiana pilnych informacji i powstaje rewolucyjna literatura. Ktoś zawiesił plakat: „Janukowycz zostań w Chinach”, bo prezydent wyjechał właśnie z wizytą do Pekinu. Ktoś inny napisał czarną farbą: „Tu jest wejście do Europy”.

Barykady coraz skuteczniej dzielą też protestujących i władzę. Ta od prawie trzech tygodni stara się nie zauważać rosnącego napięcia i determinacji, udaje, że nic się nie dzieje. Czeka na mróz, który przegoni demonstrantów.

Majdan, nazywany również Euromajdanem, jest inny niż ten słynny sprzed dziewięciu lat.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj