Równe kino
AN

W stu najbardziej kasowych filmach amerykańskich z 2012 r. kobiety zagrały zaledwie 33 proc. ról., tych pierwszoplanowych jeszcze mniej, bo 11 proc. Przytłaczająca większość z nich nie dostałaby kategorii A w rankingu grupy feministek, które nakłoniły kilka szwedzkich kin do oznaczania filmów nie tylko pod kątem przemocy czy rozbieranych scen, ale również ze względu na prezentowaną równość płci. Na kategorię A nie mają zatem szans m.in. cała trylogia „Władca Pierścieni”, żaden z odcinków „Gwiezdnych wojen”, a może ją uzyskać co najwyżej jeden z filmów o Harrym Potterze. Natomiast bez problemów kategorię A dostała druga część „Igrzysk śmierci”. Inicjatywę feministek poparł już m.in. Szwedzki Instytut Filmowy oraz jedna z telewizji kablowych, która 17 listopada pokazywała tylko filmy kategorii A.

Zasady oceny filmów opierają się na teście zaproponowanym w latach 80. przez amerykańską autorkę komiksów Alison Bechtel: film zasługuje na kategorię A, jeśli co najmniej raz dwie bohaterki, znane z nazwiska, rozmawiają między sobą nie o mężczyznach. Z testem Bechtel jest jednak problem. Nie przeszedłby go na przykład grany właśnie w polskich kinach arcyfeministyczny film „Grawitacja”. Superbohaterką jest tu astronautka Ryan Stone (Sandra Bullock), która przez większość filmu dryfuje w kosmosie. I nie rozmawia z żadną kobietą o mężczyznach. W ogóle z nikim nie rozmawia.

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj