Instytucje, które odmienią świat
Ulepszacze
Siedem publicznych instytucji, które sprawiają, że ludziom łatwiej się żyje.
Posiadłość Polesden Lacey w hrabstwie Surrey zarządzana przez National Trust.
Stephen Crowley/The New York Times/EAST NEWS

Posiadłość Polesden Lacey w hrabstwie Surrey zarządzana przez National Trust.

National Trust – trzyma fason

Wrzask przestrzeni. Dlaczego w Polsce jest tak brzydko?”– pod takim tytułem wydaliśmy książkę redakcyjnego kolegi Piotra Sarzyńskiego. Ubolewa on w niej, że bezhołowie, dzika prywatyzacja, brak gustu i nadzoru oszpeciły nasz krajobraz. Architektoniczne gargamele i krzykliwe reklamy drażnią oko i burzą ład przestrzenny.

W Anglii i Szkocji lekarstwem na taką brzydotę jest National Trust: potężne lobby milionów (tak!) obywateli, obsługiwane przez 61 tys. wolontariuszy. Dla nich, jak pewnie dla większości ludzi, ochrona krajobrazu oznacza zachowanie go w stanie naturalnym. Jeżeli ktokolwiek szykuje zamach na naturalną harmonię, National Trust rusza do kontrataku. Chronić i utrzymać trzeba historyczne pałace, ogrody, wiatraki, wrzosowiska, rezerwaty przyrody, wymierające wioski, stare puby i co jeszcze kosztowniejsze – wybrzeże morskie. Trzeba je chronić zarówno przed zachłannością deweloperów, jak i zachłannością samego morza, burzliwszego niż Bałtyk.

Na wyspach także brakuje pieniędzy, brakuje – jak w Polsce – planów zagospodarowania przestrzennego. W 2013 r. podano, że tylko 161 z 336 jednostek administracji lokalnej ma takie plany. Inspektor planowania wzywa ministrów, by zapobiegali gorączce bezmyślnego rozwoju itd. Jednak sprawy stoją lepiej niż w Polsce, bo po pierwsze, National Trust jest sam właścicielem ponad 1100 km brytyjskiego wybrzeża.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj