Wypadek Michaela Schumachera
Ocalić mózg
Poważny uraz mózgu, stłuczenie, obrzęk i krwotok. Czy Michael Schumacher wyjdzie z tak poważnych opresji?

W ślad za neurochirurgami opiekującymi się mistrzem wyścigów, który uległ groźnemu wypadkowi na nartach, na postawione wyżej pytanie odpowiedź trzeba sformułować krótko: jest za wcześnie, by stawiać jakiekolwiek prognozy. Nieraz błahe stłuczenie głowy może być śmiertelne, a ciężki raz udaje się wyleczyć. O dalszych losach wybitnego kierowcy zdecydują najbliższe dni, może godziny, a jeśli stan krytyczny będzie powoli mijał i uda się ocalić pacjenta przed śmiercią, dopiero za kilka tygodni będzie można z większym przybliżeniem określić rokowanie. Dziś we francuskiej klinice trwa walka o życie Schumachera.

Główny wysiłek lekarzy skoncentrowany jest na opanowaniu obrzęku mózgu. To reakcja na silne uderzenie głowy o kamień i czynniki, które uszkodziły delikatną tkankę mózgowia. Mózg znajduje się w zamkniętej i nierozszerzalnej z powodu twardych kości jamie, co ma swoje plusy i minusy: czaszka jest bardzo dobrym pancerzem ochraniającym na co dzień komórki nerwowe, ale gdy dochodzi do jej pęknięcia na skutek wypadku lub urazu, obrzęknięta tkanka mózgowa nie znajduje łatwo miejsca, by swobodnie rozpęcznieć. Pojawia się ucisk na wrażliwe struktury oraz na naczynia krwionośne. Uszkodzony mechanicznie mózg jest szczególnie wyczulony na niedostatek tlenu, który powinien docierać w to miejsce transportowany przez krew. Ale ponieważ obrzęk uciska arterie, jest z tym problem.

Pacjent musi pozostawać w stanie sztucznie wywołanej śpiączki, aby ograniczyć do minimum reakcje ośrodkowego układu nerwowego na bodźce zewnętrzne i mieć zapewnione w maksymalnym stopniu jak najlepsze dotlenienie tkanki mózgowej. Na ocenę spustoszeń, których dokonał uraz - czyli oszacowanie, w jakim stanie znajdują się główne ośrodki funkcji życiowych - przyjdzie jeszcze czas. Trwałe następstwa mogą być bardzo poważne.

I jeszcze słowo o zabezpieczeniach głowy podczas zjazdów na nartach. Gdyby nie kask, który Michael Schumacher miał na sobie podczas feralnego zjazdu, zginąłby na miejscu. Narciarz poruszający się po stoku jest jak motocyklista pędzący po autostradzie. I choć podczas uprawiania tej dyscypliny sportu najczęściej narażone na urazy są stawy kolanowe (25 proc.), obrażenia głowy przytrafiają się aż w 14,6 proc. wypadków.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj