Ariel Szaron (1928-2014)
Pragmatyk
W maju 2006, wkrótce po tym gdy nie konsultując się ani z własnym rządem, ani z opozycją, ani z liderami Hamasu zlikwidował wszystkie izraelskie osiedla w Strefie Gazy, premier Ariel Szaron zapadł w śpiączkę, z której wyzwoliła go teraz śmierć.
Helene C. Stikkel/Wikipedia

Trudno powiedzieć, że jego serce przestało bić, bo przecież powszechne było zdanie, że Szaron nie ma serca. Sam o sobie mówił, że polityk na Bliskim Wschodzie ma być mądry, pragmatyczny i bezwzględny. Posiadał w swojej osobowości coś co sprawiało, że jego dewiza życiowa „tylko siłą” akceptowana była przez całe niemal izraelskie społeczeństwo. Szaron zdobył swoją osobowością pozycję wznoszącą się ponad pojęcia dobra i zła i nie podlegał społecznym osądom moralnym. Teraz, gdy fizycznie już go nie ma, psycholodzy, politycy i historycy rzucą się na jego życiorys jak wielcy podróżnicy ubiegłych stuleci na odkrywanie nowych lądów.

Szaron urodził się w roku 1928 we wsi Malal w centrum kraju jako Arik Schneiderman, syn imigrantów z Polski. Studiowal Nauki Bliskowschodnie na Uniwersytecie w Jerozolimie, ale karierę zawodową rozpoczął w wojskowym mundurze. Już we wczesnych latach pięćdziesiątych zasłynął jako dowódca jednostki 101, która dokonywała wypadów na terytorium jordańskie i zwalczając gniazda terroryzmu, nie oszczędzała ludności cywilnej. Szczyt kariery wojskowej osiągnął podczas Wojny Jom Kippur (1973), gdy, będąc już generałem ścigającym cofającą się armię egipską, postanowił jako pierwszy przekroczyć Kanał Sueski. Plany te kolidowały z założeniami Sztabu Generalnego, ale – działając wbrew rozkazom – Szaron postawił na swoim. Każdy inny oficer stanąłby przed Sądem Wojskowym, ale Szaron zebrał oklaski za niezwykłe zdolności strategiczne. Niespełna dziesięć lat później, gdy był już ministrem obrony, chrześcijańskie Falangi zmasakrowały palestyńskich uchodźców w libańskich obozach Sabra i Szatila. Oba znajdowały się na terytorium okupowanym przez armię izraelską. Komisja śledcza, której przewodniczył sędzia Sądu Najwyższego w Jerozolimie uznała Szarona za „pośrednio winnego” i zaleciła usunięcie go ze stanowiska. Szaron został ministrem bez teki, aby wkrótce po tym zostać przywódcą opozycji.

28 września 2000 roku ostentacyjnie wkroczył na muzułmańskie Świątynne Wzgórze w Jerozolimie, naruszając ciche izraelsko-palestyńskie porozumienie. Prowokacja wywołała zbrojną reakcję – intifadę Al Aksa, w której życie straciły setki ludzi.

Przez liczne lata Szaron nie chciał nawet słyszeć o możliwości powstania niepodległej Palestyny, a granice 1967 roku określił kiedyś jako „granice Auschwitz”. Potem, niespodziewanie, zwyciężyła jego charakterystyczna pragmatyka. Deklaratywne ustępstwa w stosunku do Palestyńczyków, takie które rozbiły na strzępy karierę premiera Ehuda Baraka i wyzwoliły brutalną nagonkę na Icchaka Rabina, zamordowanego przez prawicowego fanatyka, spotykały się z powszechną niemal akceptacją. Ale konia z rzędem temu, kto wyjaśni jak Szaron godził politykę pokojową z intensywnym osadnictwem na Zachodnim Brzegu.

Niedługo przed jego śmiercią tel-awiwski dziennik Ha’aretz pisał, że jeśli premier Benjamin Netanjahu zaakceptuje propozycje Johna Kerry i zgodzi się na powstanie Palestyny w granicach z roku 1967 – nie będzie to nic innego, jak kontynuacja polityki Szarona!

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj