W krainie reniferów i niedźwiedzi
Los Ewenka
Ewenkowie z Jakucji dobrze wiedzą, co mówią o śmierci. Ocierają się o nią często, aż do krwi.
Roma zginął zastrzelony przez żonę Nastię.
Michał Książek/Polityka

Roma zginął zastrzelony przez żonę Nastię.

Korea

Najbliżej śmierci z całej brygady był Artiom Korea. Ci, co byli bliżej, nie żyją. To był pierwszy dzień tego wieku, obozowali z reniferami nad rzeką Ewenekit, po jakuckiej stronie BAM (torów Kolei Bajkalsko-Amurskiej). Ewenkowie mają długą tradycję walki na noże. Polega na tym, że łapiesz nóż i rzucasz się z nim na przeciwnika. Żeby się tak od razu nie pozabijać, nóż chwycić trzeba ostrzem do tyłu, a ciosy zadawać rękojeścią, do bólu. Wygrywa ten, kto zada najwięcej bolesnych ciosów.

Paciakan uderzył jednak ostrzem. W brzuch.

Z Korei siknęło jak z przestrzelonych bebechów łosia – tak to opisywał Paciakan, pokazując, jak ścierał z twarzy zawartość kolegi; wieźli go dwie doby na noszach z kołdry i skóry rozpiętych między dwoma renami, wzdłuż Ewenekitu i Ołongdo. Kapało z tego jak z dziurawego bukłaka. Jakieś 60 km przez góry do kolei. Pociągiem, na stopa, udało się dotrzeć do Nowej Czary. Lekarz stwierdził, że chłopak przeżył dzięki dużej zawartości alkoholu w organizmie. I pustym, jak okoliczne góry, kiszkom.

Dużo później na pytanie, czy nie fajnie byłoby umrzeć w tajdze, pośród tych ładnych nazw, odpowiedział, że jak ktoś chce, on może mu taką śmierć załatwić. Siedział wówczas nad rzeczką Citkanda, w górach Udokan, na Zabajkalu. Z uroczyska Marmakit, przez Ołongdo, zbierał się do Jakucji.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną