Światowe Forum Ekonomiczne w Davos zakończone
Gdzie ten kryzys?
Przez ostatnie pięć lat Davos było barometrem globalnego kryzysu. W szwajcarskim kurorcie prezesi ostrzegali przed rychłą katastrofą gospodarczą, a przywódcy obiecywali, że do niej nie dopuszczą.

W tym roku było inaczej: na Światowe Forum Ekonomiczne powrócił dawny optymizm, nie było zbiorowej ekspiacji ani zapowiedzi końca kapitalizmu, a cała impreza znikła nieco w cieniu syryjskiej konferencji pokojowej w Genewie i starć w Kijowie. Czy to znak, że kryzys minął?

Owszem, Ameryka wróciła na ścieżkę wzrostu, Europa najwyraźniej wyszła z recesji, nawet Japonia zdaje się budzić z 20-letniej stagnacji. Jedną z tajemnic tego ożywienia jest druk wirtualnego pieniądza przez banki centralne – dzięki luzowaniu ilościowemu Fed, banki Anglii i Japonii uspokoiły rynki finansowe, ale też dały inwestorom potężny zastrzyk taniego kapitału. Teraz, gdy minął kryzys w świecie rozwiniętym, banki odstawiają kurację. I sieją ziarna nowego kryzysu w krajach rozwijających się.

Argentyńskie peso straciło w ubiegłym tygodniu 15 proc. wartości, osłabły też waluty Brazylii, Indii, RPA, Turcji i Rosji. Argentyna sama sprowadziła sobie kryzys walutowy, ale pozostałe przypadki to efekt ucieczki kapitału z rynków wschodzących – inwestorzy lokowali tani pieniądz tam, gdzie dawał najwyższe stopy zwrotu.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj