Porozumienie jest, gwarancji nie ma
Liderzy opozycji i Rada Społeczna Majdanu podpisali wynegocjowane z Wiktorem Janukowyczem porozumienie o rozwiązaniu konfliktu na Ukrainie.
Majdan w piątek 21 lutego 2014 roku.
Olga Yakimovich/Reuters/Forum

Majdan w piątek 21 lutego 2014 roku.

Główne punkty dokumentu to przyspieszone wybory prezydenckie, w grudniu br., utworzenie w ciągu 10 dni rządu jedności narodowej, zapewne z udziałem opozycji oraz przywrócenie zapisów konstytucji z 2004 r, ograniczającej władzę prezydenta na rzecz większych uprawnień parlamentu. 

Teraz jednak Rada musi powiedzieć o tym ludziom zgromadzonym na Placu Niezależności. Może być problem: gwarantem tego porozumienia jest władza, a tej na Majdanie nie wierzą. Tu chcą głowy Janukowycza, już, zaraz. Nie wyobrażają sobie, że może on rządzić krajem jeszcze do końca roku. Kadencja skrócona byłaby zaledwie o miesiąc, wybory w normalnym trybie miały się odbyć  w styczniu 2015 r.  

Czy prezydent, którego obciąż przelana krew obywateli własnego kraju może mieć mandat do rządzenia? Prezydent któremu wypowiadają posłuszeństwo kolejne regiony, milicja, siły specjalne? Trudno sobie wyobrazić taką władzę.  Ale Janukowycz nie chce odejść. Na czyje poparcie liczy, wschodnich regionów, Rosji? Z jaką twarzą stanie przed społeczeństwem, jeśli to on wydał rozkaz strzelania do tłumu? Jest wreszcie wschód Ukrainy. Dotychczas trwał w bezruchu. Jak przyjmie skrócenie kadencji prezydenta, którego tak licznie poparli? Ale to  już pewnie nie kłopot Majdanu, lecz samego Janukowycza, jak odniesie się do zawartej w piątek ugody.

Czy nowy premier oraz rząd z udziałem opozycji będzie na tyle stabilny i zdeterminowany żeby kontrolować  resorty siłowe, wojsko, MSW i nie ulegać presji władzy prezydenta? Najgorszym byłoby rozpoczęcie sporów o kompetencje, co Ukraina już przerabiała.

Polski minister spraw zagranicznych, choć brał udział w negocjacjach, nie może przekonywać Ukraińców do sensowności przyjęcia kompromisowych rozwiązań. To już zadanie Rady Majdanu. Sikorski nie może też gwarantować porozumienia. Kto wobec tego będzie gwarantem? Porozumień było już wiele, niedotrzymanych. Kto będzie interweniował, gdy prezydent spróbuje je łamać?

Konstytucja ma być zmieniona od zaraz. Nad napisaniem nowej ustawy będą trwały prace, ma być gotowa do jesieni. Czy ukraiński parlament potrafi udźwignąć większą odpowiedzialność i pracę, jak na nim spocznie? W czwartek podjęto uchwałę, że Rada Najwyższa będzie teraz pracować bez przerwy. Ale to, co już dziś działo się w Izbie budzi wielkie wątpliwości… Posłowie kłócili się i bili, choć w Kijowie nie pochowano jeszcze wczorajszych trupów. Powraca też pytanie, dlaczego parlament nie pracował permanentnie dotychczas, przecież kraj stoi na krawędzi od wielu tygodni i wszyscy jako tako przytomni politycy muszą czuć na sobie odpowiedzialność z jego losy.

Tekst porozumienia mówi również o zdeponowaniu nielegalnie posiadanej broni w ciągu 24 godzin, niestosowaniu przemocy przez obie strony, niewprowadzeniu stanu wyjątkowego i amnestii. Trzej ministrowie spraw zagranicznych i przedstawiciel specjalny prezydenta Rosji mają nadzieję i proszą o jego przestrzeganie.

Na razie udało się najważniejsze, przerwać zabijanie. Czy politycy i sami Ukraińcy potrafią wyciągnąć wnioski z tej tragicznej lekcji ostatnich dni, to się dopiero okaże.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj