Krym na krawędzi konfliktu zbrojnego
– Będzie wojna? – pytał Jacek Żakowski dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich dr. Olafa Osicę w Poranku Radia TOK FM. – Nic nie wskazuje na to, żeby to był cel dla którejś ze stron. Mamy wojnę psychologiczną – twierdzi ekspert.
Uzbrojeni żołnierze wokół lotniska na Krymie.
David Mdzinarishvili/Forum

Uzbrojeni żołnierze wokół lotniska na Krymie.

Rosyjscy żołnierze zajęli wojskowe lotnisko w Sewastopolu, na Krymie – poinformowała w piątek rano agencja Interfax-Ukraina. Ze źródeł wojskowych wynika, że oddział ma za zadanie bronić portu lotniczego przed przyjazdem „bojowników”. Minister spraw wewnętrznych Ukrainy Arsen Awakow nazwał te działania „zbrojną interwencją i okupacją naruszającą wszystkie międzynarodowe porozumienia i normy”. Jego zdaniem „lotnisko zostało opanowane przez siły rosyjskiej marynarki wojennej, które przebywają na jego terenie, siły ukraińskie pilnują portu na zewnątrz”. Z kolei minister gospodarki Ukrainy Pawło Szeremta zagroził, że jego rząd „nie zawaha się przed użyciem siły, jeżeli zależeć będzie od tego utrzymanie jedności terytorialnej państwa”.

Dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich uważa, że nie można mówić o wojnie w klasycznym rozumieniu. To, jego zdaniem, najmniej realny scenariusz. – Są doniesienia o ruchach kolumn na Krymie, o sprzęcie, jaki ma tam być ściągany. Jest wojna gospodarcza. Jest napięcie polityczne związane z tym, że Rosjanie idą w stronę wykreowania dwuwładzy na Krymie – mówił Osica. 

Dodaje, że Rosjanie tworzą sobie przyczółek polityczny do wewnętrznych rozgrywek, może do negocjowania jakiejś nowej umowy z Ukrainą. – To jest straszak na Unię Europejską. Rosyjska polityka jest bardzo skuteczna, ale mało wyrafinowana. Cały czas obserwujemy zestaw tych samych środków, jak embargo, wojsko, szantaż – mówił  dyrektor OSW.

Jacek Żakowski dopytywał, do czego dąży Rosja: – Chcą mieć Ukrainę jako bliską zagranicę. Chyba jej nie chcą przyłączać do Rosji. Co oni chcą osiągnąć? Osica nie ma pewności co do tego, czy Rosja ma jakiś plan: – Jest cała masa harcowników spuszczonych z łańcucha, którzy straszą na Krymie. Rosja próbuje utrudnić ukonstytuowanie się nowych władz ukraińskich

– Czy Rosjanie chcą oderwać Krym? – pytał Żakowski. Jak tłumaczył dyrektor OSW, Krym już dziś ma autonomię. – To nie jest tak, że Krym był częścią Ukrainy bez autonomii, a dziś ma mieć autonomię. Pytanie, jak daleko z tą autonomią będą się chciały posunąć władze krymskie. Według Osicy na pewno dojdzie do próby stworzenia sytuacji, gdy Krym ogłosi, że jest niezależny od władz ukraińskich. – Nie wiem, czy Rosjanie zgodzą się uznać taki byt. Mają złe doświadczenia po Abchazji i Osetii. Ale wytworzenie takiej dwuznacznej sytuacji jest bardzo wygodne, bo otwiera pole do różnego rodzaju negocjacji, szantażów, nacisków – mówił Osica. 

Jego zdaniem, jeśli spojrzeć na sytuację z szerszej perspektywy, to można wysunąć tezę, że „Rosjanie stracili Ukrainę”: – Nie ma powrotu do sytuacji sprzed rewolucji. Nadzieje Rosjan, że centrum i wschód Ukrainy poprą legalną władzę Janukowycza przeciw nielegalnej władzy w Kijowie, spaliły na panewce.

W dyskusji publicystów Wiesław Władyka z POLITYKI mówił, że Janukowycz już nie wróci, politycznie przestał istnieć: – Może wrócić jakiś inny Janukowicz, w jakiejś innej konfiguracji, ale on sam personalnie już nie istnieje. Dodał, że Ukraina już nie da się połknąć tak bezpośrednio i terytorialnie przez Rosję. Zwraca uwagę, że na Ukrainie nastąpił proces „wyrywania się na swoje”, który dotyczy również wschodnich ziem Ukrainy, rosyjskojęzycznych. – Jednym z większych sukcesów Euromajdanu było to, że za Ukraińców uznano również tych, którzy mówią po rosyjsku. Zaproponowano wspólnotę narodową wszystkim i to jest olbrzymi sukces nie tylko moralny, ale też polityczny – mówił publicysta POLITYKI.

Publicyści zwracali uwagę, że teraz przed Ukrainą „droga przez mękę”. – Chcąc przyrównać ich szanse do tego, co my przeszliśmy przez 20 lat Rzeczpospolitej, to mam wrażenie, że oni mają o wiele trudniej – mówił Władyka.

Jacek Żakowski uważa, że Zachód i Polska próbują udzielać Ukrainie wsparcia w stylu podobnym do tego, w jakim udzielano go wcześniej Polsce: – Nie uwzględnia się jednak tego, że nasza sytuacja wtedy i Ukrainy dziś były zupełnie inne – mówił. Uważa, że o ile Polacy byli niebywale zdeterminowani w sprawie tego, że chcemy wrócić na Zachód, o tyle Ukraińcy są bardzo podzieleni. – Tam trzeba zainwestować dużo więcej niż w Polsce, aby osiągnąć podobny skutek – uważa Żakowski.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj