Polski dyplomata: nasze 600 lat z Turcją
„Przyjacielu” - pisał twórca potęgi osmańskiego imperium sułtan Soliman do swego polskiego sąsiada, króla Zygmunta Starego. Taka i podobne drobnostki dyplomatyczne będą w tym roku w modzie.
W tym roku obchodzimy 600. rocznicę stosunków polsko-tureckich.
Jeremy Vandel/Flickr CC by 2.0

W tym roku obchodzimy 600. rocznicę stosunków polsko-tureckich.

Starcie turecko-polskie pod Cecorą i śmierć Stanisława Żółkiewskiego, 1620 r. Autor: Walery E. Radzikowski.
Wikipedia

Starcie turecko-polskie pod Cecorą i śmierć Stanisława Żółkiewskiego, 1620 r. Autor: Walery E. Radzikowski.

Rozpoczynamy obchody rocznicy szczególnej, sześćsetlecia nawiązania stosunków dyplomatycznych między Polską i Turcją. Okrągłe rocznice sprzyjają mobilizacji: politycy planują wizyty wysokiego szczebla. Polska rozpocznie obchody wizytą prezydenta Bronisława Komorowskiego w Turcji (właśnie się rozpoczęła). Publicyści komentujący wydarzenia polityczne postarają się o bilans i prognozę, środowiska biznesu przeliczą swoje aktywa lub pasywa, a naukowcy znajdą okazję, aby podyskutować o wspólnym historycznym losie.

Polskę i Turcję łączy od kilku lat tzw. strategiczne partnerstwo. Ma to określone konsekwencje ekonomiczne, obie gospodarki nastawione są na eksport, wzajemne obroty osiągnęły poziom 5 miliardów dolarów rocznie, dostrzegamy zwiększoną wzajemną aktywność, giełdy w Warszawie i w Stambule należą do liderów regionalnych, Turcy kopią drugą nitkę warszawskiego metra. Wszystko idzie mniej lub bardziej w pożądanym kierunku, słowem: byt polsko-turecki ma się dobrze.

Z czym nam się kojarzy Turcja
Zostaje zatem – jeśli trwać przy tym staromodnym dziś podziale – świadomość. Katalog skojarzeń, które Polak wymieni, słysząc hasło „Turcja”, może być bardzo różny. Może zaczynać się od wspomnień z wakacji na tureckiej riwierze, którą corocznie odwiedzają tysiące polskich turystów, sięgać ku początkom rodzimego „kapitalizmu”, kiedy na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego stulecia targ w Stambule oferował polskim biznesmenom krótki kurs rynkowych doświadczeń, by wreszcie wylądować w literackim mateczniku narodowych stereotypów i wspomnieć niewielkiego wzrostem pułkownika, który wysadził magazyn z prochem w jednej z pogranicznych fortec Rzeczypospolitej. Perspektywa powieści Sienkiewicza, a jeszcze bardziej wiedeńskiej wiktorii jako mierników relacji polsko-tureckich jest tyleż atrakcyjna – kto dziś pamięta, że w czasie bitwy to Polacy wymyślili atak kamikaze przeprowadzony przez płk. Andrzeja Modrzewskiego, a po bitwie król Jan napisał swój piękny list do żony – ale i zupełnie niewspółmierna do rzeczywistego wymiaru sześciu wieków wzajemnych stosunków.

Warto także przypomnieć, że Polacy, którzy przyjęli islam – jak Wojciech Bobowski, żyjący w XVII wieku sułtański tłumacz i pisarz – stawiali pierwsze kroki na polu wzajemnego zrozumienia się i niekonfliktowego stykania się kultur. Z polskiej strony dodać do tego można Franciszka Meninskiego, jednego z ojców europejskiej orientalistyki. Nie chodzi jednak o katalog nazwisk.

Na polsko-tureckie stosunki w I Rzeczpospolitej patrzeć można jako na relacje dwóch mocarstw południowo-wschodniej Europy, które czasem, przymuszane okolicznościami do wojen, umiały jednak prowadzić ze sobą dialog na temat strategicznych relacji w tej części Europy. Polski sarmatyzm – słuckie pasy, karabele i szlacheckie czupryny – wiele zawdzięcza impulsom kultury płynącym znad Bosforu.

Stare mocarstwa tworzą nowe republiki
Potem było już inaczej: ścieżki ku ozdrowieniu dwóch „chorych ludzi Europy” oddaliły się od siebie. W XIX w. Polacy znaleźli w Turcji życzliwość i przyjazną przystań, mogli jednak tylko patrzeć jak osmańskie państwo dokonuje – od wydania tzw. dekretu Tanzimat w 1839 r. – zwrotu ku modernizacji. Sami zaś – z braku własnego państwa – skazani byli na próby modernizowania tylko (i aż) samych siebie.

Dwa „stare mocarstwa” odnalazły nowy rytm w XX w. tworząc „nowe republiki”: Kemal Ataturk i Jozef Piłsudski należeli (prawie) do tego samego pokolenia. Obaj wykorzystali te okoliczności, które po zakończeniu Wielkiej Wojny dawały szanse na dokonanie zasadniczej zmiany. To właśnie Polska jako pierwsza podpisała w Lozannie w 1923 r. układ o przyjaźni z Turcją, która dzień wcześniej w ramach konferencji pokojowej zakończyła negocjacje, kończące jej proces zdobywania niepodległości. Nie bez znaczenia jest fakt, że Polska zachowała możliwość funkcjonowania swojej ambasady (poselstwo podniesiono do rangi ambasady w 1930 r.) w Ankarze w latach 1939–45, a budynek ten (i jego wnętrza) zachowują do dziś atmosferę czasów II Rzeczpospolitej.

Patrząc na międzywojenny dorobek prawny obu stron, także nie ma się czego wstydzić: umowa handlowa zawarta w 1924 (potem traktat z 1931 r.), umowa w sprawie „budowy i eksploatacji składów konsygnacyjnych wzdłuż kolei anatolijsko-bagdadzkiej” (w 1926 r., dobry trop dla współczesnych polskich biznesmenów). Wreszcie konwencja konsularna z 1927 r. (następna pochodzi z 1987 r. i warto chyba, żeby Turcy odpuścili już nam te wizy).

Szansa na nowe otwarcie
Ostatnie ćwierćwiecze to odkrywanie się na nowo. W przypadku Polski proces zrozumiały po nieszczęściach XX w., w przypadku Turcji równie skomplikowany, ponieważ zakłada pogodzenie własnej imperialnej historii i późniejszej kemalistycznej transformacji z – nieobcą także nam – ideą middle size emerging powers, która wymaga trudnych niekiedy decyzji oraz politycznej odpowiedzialności.

Rocznica daje szansę na nowe otwarcia. Po sześciu wiekach dobrze jest mieć historię po swojej stronie. Łatwiej wtedy odpowiadać – a dotyczy to i Polski, i Turcji – na pytania o nasze europejskie, regionalne i globalne miejsca.

Duch małego rycerza niech spoczywa w spokoju. A co powiedziałyby na to Kara Mustafa?

Paweł Dobrowolski – profesor historii i dyplomata. Wieloletni rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych (w latach 1995–2000 oraz 2005–2006), były ambasador RP w Kanadzie i ostatnio – do grudnia 2013 r. – na Cyprze, podzielonym między Greków i Turków. Wykłada w Collegium Civitas.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj