Chilijscy oburzeni dorośli do polityki
Piękni dwudziestoletni
Marzą, żeby zmienić zły system, ale mają świadomość, że to system może zmienić ich. Oburzeni z Chile wkraczają właśnie do dorosłej polityki.
Camila Vallejo, liderka Oburzonych.
Hector Retamal/AFP/EAST NEWS

Camila Vallejo, liderka Oburzonych.

Spójrzcie tylko, państwo, na nich. Filmowe gwiazdy. Ten Giorgio to jakiś DiCaprio. A Camila? Reporter „New York Timesa” opisał ją jako piękność z obrazów Botticellego. No, może jest szczegół, który odróżnia ją od kobiet z płócien florenckiego mistrza: kolczyk w nosie. A Karol?

Dysputy, która z towarzyszek bardziej oszołamia urodą, nie mają końca (obie należą do Komunistycznej Partii Chile). Ale uwaga! W tym pokoleniu za aluzje w duchu maczyzmu – do wieku, urody, płci – można oberwać drwiną albo morderczą polemiką.

Nie oszukujmy się: w demokracji telewizyjnej, a w takiej żyjemy, dobry wygląd nie szkodzi. W tym chilijskim przypadku zachwyt urodą to nie obciach, bo wszyscy wiedzą, że wygląd to tylko sympatyczny bonus: liczy się polityczne meritum.

Camilę Chilijczycy wybrali na Człowieka 2011 r.; znalazła się na okładkach zachodnich magazynów jako twarz Oburzonych na świecie. Nic dziwnego: ona, Giorgio, Karol i tysiące studentów wywrócili Chile, a dokładniej chilijskie myślenie, do góry nogami. Jeszcze tamtego roku na hasło „bezpłatnej edukacji” nawet politycy z centrolewicy odpowiadali pukaniem się w czoło. Bo przecież świat urządzony jest tak – a na pewno tak urządzone jest Chile przez Augusto Pinocheta i Chicago Boys, liberalnych uczniów Miltona Friedmana – że płaci się za wszystko; nawet za przejazd byle jaką drogą w interiorze.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj