Nie uchodzi
Jacob Zuma, prezydent RPA.
Joe Toth/BPI/Back Page Images/EAST NEWS

Jacob Zuma, prezydent RPA.

Amfiteatr, basen, okólnik dla bydła i wybieg dla kur wchodziły w skład zabezpieczeń, w które na koszt podatników wyposażono wiejską rezydencję Jacoba Zumy, ­prezydenta RPA. Tamtejsza komisja antykorupcyjna, ciesząca się na mocy ­postapart­heidowskiej konstytucji dużą niezależnością, wytknęła Zumie, że warte w sumie (w przeliczeniu) 70 mln zł rozbudowy, mające według współpracowników prezydenta wzmocnić bezpieczeństwo głowy państwa, nie licują z etosem urzędu publicznego. Zwłaszcza że w prywatnej posiadłości, zamienionej na duże osiedle chronione przez państwo, azylu szuka nie tylko Zuma, ale także jego kilka żon, część z dwudziestki jego potomstwa z rodzinami oraz znajomi gospodarza, wielu z nich we własnych domach. Prezydent broni się, że nie wie, ile kosztują remonty, i że sporą część rachunków pokrywał sam, ale komisja przyłapała go na kłamstwach i nieprawidłowości opisała w drobiazgowym 450-stronicowym raporcie.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj