Słabe strony mocarstwa Putina
Dmuchane imperium
Jeśli Zachód nie powstrzyma ambicji Putina, zrobi to sama Rosja. Skorumpowana, słabiutka gospodarczo i uzależniona od surowców, nawet z Krymem nie stanie się imperium.
Fotomontaż wykorzystuje portret cara Mikołaja II, autorstwa Borysa Kustodjewa.
EAST NEWS

Fotomontaż wykorzystuje portret cara Mikołaja II, autorstwa Borysa Kustodjewa.

Jeden z entuzjastów nowej rosyjskiej ekspansji ogłosił na Facebooku: „Jeśli Putinowi uda się POKOJOWO przyłączyć Krym i południowo-wschodnią Ukrainę, ja osobiście wszystko mu wybaczę. Naprawdę wszystko: dziką korupcję, nadużycia urzędników i siłowików, brak perspektyw dla gospodarki, koszmarną politykę migracyjną, upadek edukacji i dziennikarstwa, a nawet ogólne ogłupienie narodu”. – To świetna diagnoza choroby – ocenia ukraiński publicysta Witalij Portnikow. – Nikt z nas lepiej nie podsumowałby stanu rosyjskiego państwa i prawdziwych przyczyn ostatniej agresji. Ekspansja i jednoczenie ziem mają być rekompensatą za beznadziejny stan państwa.

Podatek od Rosji

Kilka dni temu podczas wykładu w rosyjskiej stolicy Leszek Balcerowicz po raz kolejny powtórzył: „Gdy chodzę po Moskwie, zawsze dziwią mnie wysokie ceny. Na dobrą sprawę powinno być odwrotnie, biorąc pod uwagę rozmiar rynku”. Dzieje się tak dlatego, że do każdej ceny dochodzi „podatek od Rosji”: koszty korupcji, ograniczonej konkurencji, nieefektywności. Płacą za to wszyscy, w największym stopniu średniacy.

Owszem, poziom życia po dojściu do władzy Putina istotnie się poprawił, regularnie wypłaca się pensje i emerytury (te na Krymie mają teraz wzrosnąć 2,5-krotnie), budżetówka dostała podwyżki. Ale te korzyści rozkładają się nierównomiernie. Średnia pensja w Moskwie to, jak ogłosił niedawno mer stolicy, 57 tys.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj