W szponach kolibra

We wrześniu 2009 r. pół miliona Kubańczyków otrzymało tajemniczego ­esemesa. Odpowiedziało na niego 200 tys. z nich – i w ten sposób trafiło do bazy Projektu ZZ, finansowanego przez amerykańską agencję do spraw rozwoju międzynarodowego ­(USAID). Ale o tym cicho sza. Aby nikt się nie dowiedział, serwery umieszczono w Hiszpanii, Nikaragui i na Kostaryce, firmy przykrywkowe działały w Barcelonie i Londynie, finanse były na Kajmanach, teksty ­esemesów pisał kubański emigrant, a numery komórek ­wyciekły z państwowej kubańskiej sieci ­Cubacel.

Tak wypączkował serwis społecznościowy ZunZuneo – tak na Kubie określa się odgłosy kolibra – budowany na wzór ćwierkającego Twittera. Zawierał na początek niewinne treści, aby nie wpaść w czujne oko władz, ale pomyślany był jako niezależne narzędzie kontaktów młodych Kubańczyków, szykowane na godzinę rewolucji, która wreszcie obali braci Castro.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj