Po exposé ministra spraw zgranicznych
Obcesowy rasowy gracz
Tegoroczne exposé Radosława Sikorskiego było wyczekiwane z kilku względów.

Dla rządu było ważne jako wsparcie kampanii europejskiej, która obraca się w Polsce wokół kryzysu ukraińskiego i dekady członkostwa w Unii. Dla opozycji – jako okazja do ostatecznego zerwania rozejmu okołoukraińskiego i zaatakowania rządu za politykę wobec Rosji. Dla dyplomatów w Warszawie – jako wgląd w myślenie Polski, która odgrywa coraz istotniejszą rolę w Europie. Wystąpienie było wreszcie kluczowe dla samego ministra, który jest najpewniejszym z polskich kandydatów na stanowiska unijne.

Sikorski sprostał wyzwaniu. Z jednej strony przedstawił solidną analizę sytuacji międzynarodowej po kryzysie ukraińskim – krytyczną, ale chłodną ocenę wielkoruskiej polityki Władimira Putina, realistyczny opis dylematów Unii w zderzeniu z agresywną Rosją, wreszcie zniuansowany obraz wydarzeń na Ukrainie. Z drugiej strony dał spójny wykład polskiej polityki zagranicznej – nie tylko stanowisk w poszczególnych sprawach, także logiki, która do nich prowadzi. Pokazał, że dyplomacja nie jest reaktywna, tylko wypływa z własnego rozumienia rzeczywistości międzynarodowej.

Najważniejsza zmiana: po kryzysie ukraińskim priorytetem Polski jest bezpieczeństwo.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj