Subcomandante idzie na emeryturę
Subcomandante Marcos (drugi z prawej) i jego następca Subcomandante Moisésa (pierwszy z lewej)
Reuters/Forum

Subcomandante Marcos (drugi z prawej) i jego następca Subcomandante Moisésa (pierwszy z lewej)

Skończyło się równie niespodziewanie, jak zaczęło: Subcomandante Marcos, pierwszy od czasów Che Guevary latynoski partyzant, który stał się ikoną popkultury, właśnie ogłosił przejście na emeryturę. Świat usłyszał o nim 20 lat temu, kiedy w Nowy Rok 1994 r. wywołał indiańskie powstanie w Chiapas, najbiedniejszym stanie Meksyku. Choć rebelia skończyła się po zaledwie dwóch tygodniach, to kilkutysięczna Zapatystowska Armia Wyzwolenia Narodowego (EZLN), nazwana tak na cześć Emiliano Zapaty, ludowego bohatera z początku XX w., do dziś utrzymała kontrolę nad kilkudziesięcioma wiejskimi powiatami, gdzie z pewnymi sukcesami łączy marksizm z indiańskimi tradycjami.

Przez cały ten czas Marcos, publicznie pokazujący się tylko w zakrywającej twarz kominiarce, zachował nimb tajemniczości. Według meksykańskiego rządu nazywa się Rafael Sebastián Guillén Vicente, ma 57 lat i wykładał filozofię na stołecznym uniwersytecie.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj