Kijów odzyskuje władzę na wschodzie Ukrainy: żadnych kompromisów
Tylko kapitulacja
Dwa główne bastiony separatystów, Słowiańsk i Kramatorsk, zostały odbite przez ukraińską armię. Udało się to niespodziewanie łatwo, bez większych strat w ludziach oraz zniszczenia miast, które od kwietnia były w rękach rebeliantów.
Ukraińscy żołnierze rozdają chleb w Słowiańsku.
Gleb Garanich/Reuters/Forum

Ukraińscy żołnierze rozdają chleb w Słowiańsku.

Separatyści opuścili swoje pozycje w zasadzie bez oporu. Można się tylko domyślać, że nie otrzymali świeżego wsparcia z Moskwy. Zastosowali jednak niebezpieczną taktykę, przenieśli się do dwóch największych miast regionu: Doniecka i Ługańska. Zapowiadają walkę partyzancką. Oczywiście walka w mieście będzie trudniejsza dla armii i Gwardii Narodowej Ukrainy, bo trudno użyć czołgów na ulicach miasta, nie powodując dużych strat w tkance miejskiej i infrastrukturze. Rząd zresztą zapowiedział, że nie będzie bombardowania gęsto zaludnionych ośrodków miejskich.

W Doniecku separatyści zajęli budynek SBU i akademiki donieckiego uniwersytetu. Lotnisko międzynarodowe, mocno zresztą zniszczone podczas walk, kontrolują siły rządowe. Mieszkańcy wciąż próbują żyć normalnie, choć w centrum Doniecka większość sklepów jest już zamknięta. Nie działają też banki. Jest obawa przed zwykłymi rabusiami i bandytami, korzystającymi z okazji i zamieszania. Żywności jednak nie brakuje, działa transport, są woda i prąd. Nawet emerytury wypłacano w weekend.

Ale panuje zaniepokojenie, co dalej. Spadło też poparcie dla Władimira Putina, dowierza mu dziś 36,5 proc. mieszkańców (jeszcze niedawno 67 proc.!). Prezydent Rosji obiecywał wsparcie dla rosyjskojęzycznych, tymczasem na obietnicach się skończyło, mówią ludzie. Wzrosły notowania Poroszenki, dowierza mu 36,7 proc. mieszkańców Doniecka. Podobnie jest w Ługańsku: o najnowszych wynikach badań informuje gazeta „Ukraińska Prawda”. Bardziej przekonuje to, co w Słowiańsku i Kramatorsku robi władza z Kijowa: do miast skierowano pomoc humanitarną, dostawy żywności i wody. Przystąpiono natychmiast do naprawy zrujnowanej infrastruktury, banderowcy nikogo nie zabijają, jak głosiła rosyjska propaganda.

Pierwszy realny sukces wojska umocnił pozycję prezydenta Petra Poroszenki. Widać, że prezydent ma plan i zamierza doprowadzić go do końca: zaprowadzenie pokoju to pierwszy i najważniejszy cel jego prezydentury, gdyż każdy kolejny dzień walk osłabia pozycję władzy i destabilizuje sytuację w kraju. Ponadto tego właśnie oczekuje społeczeństwo, zmęczone dotychczasową nieporadnością państwa w konflikcie z separatystami. Po to wybrali prezydenta, mówią, żeby przywrócił normalne funkcjonowanie państwa.

Niejasna jest natomiast postawa Zachodu: czy to rezultat rozmowy telefonicznej z Siergiejem Ławrowem? Wiadomo, że na linii Moskwa – Berlin – Paryż trwają ożywione konsultacje. Najpierw francuski, a teraz także niemiecki minister spraw zagranicznych wezwał do pilnego przerwania ognia i rozmów pokojowych. Z udziałem separatystów.

Tych ostatnich reprezentuje Wiktor Medwedczuk, były polityk, dbający zresztą od zawsze o rosyjskie interesy na Ukrainie (Putin jest ojcem chrzestnym jego córki). Osoba mediatora budzi spore zdziwienie, a nawet niezadowolenie również wśród kijowskich polityków, na wschodzie dowierza mu też tylko 14, 8 proc. obywateli (według badań cytowanych przez „Ukraińską Prawdę”).

Poroszenko podkreślił, że żadnego kolejnego zawieszenia broni nie będzie. Teraz można rozmawiać z separatystami jedynie o kapitulacji. Żadnych kompromisów. Wstrzymanie dziś akcji przeciwko separatystom pozwoliłoby im ponownie się umocnić. Osłabiłoby natomiast pozycję prezydenta. A na to Poroszenko nie może sobie pozwolić ani w kraju, ani za granicą, zwłaszcza w Rosji. Teraz ukraińska armia spróbuje zapewne otoczyć separatystów i odciąć ich od granicy z Rosją oraz odzyskać przejścia graniczne. Są one kontrolowane nie tylko przez rebeliantów, lecz także przez zwykłych bandytów. Odcięcie od granicy to przede wszystkim ograniczenie dopływu broni. Czyli konieczność.

Do rozejmu nawołuje minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow. Gdy dojdzie do ponownego spotkania grupy kontaktowej Francja – Niemcy – Rosja – OBWE, powołanej do rozwiązania ukraińskiego konfliktu (sobotnie, choć zapowiadane, nie odbyło się ze względu na nasilenie walk), pozycja prezydenta Poroszenki będzie silniejsza. Oczywiście jeśli wojskom rządowym uda się utrzymać przewagę nad rebeliantami.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj