W Indonezji dwóch prezydentów, a w Afganistanie liczą od nowa

Dopiero po 21 lipca ogłoszone będą oficjalne wyniki wyborów prezydenckich w najludniejszym kraju muzułmańskim świata (190 mln wyborców). Nieoficjalne dają zwycięstwo raz jednemu, raz drugiemu pretendentowi. Tak czy inaczej, obaj idą łeb w łeb i obaj początkowo ogłosili swoje zwycięstwo. Wtedy inicjatywę przejął odchodzący (po dwóch kadencjach) prezydent Susilo Bambang Yudhoyono. Zaprosił do siebie na odrębne spotkania panów Joko Widodo (znanego lepiej jako Jokowi) i Prabowo Subianto. Nie wyprowadzajcie ludzi na ulice, poprosił. Poczekajcie na oficjalne wyniki. Jokowi, gubernator Dżakarty, ma reputację reformisty i człowieka o czystych rękach, co w kraju zżeranym przez korupcję czyni go ulubieńcem nie tylko ludu, ale i biznesu. Na wiadomość, że prowadzi w sondażach, dobrze zareagowała indonezyjska giełda. Ale establishment, do którego należy jego rywal, były generał Prabowo, nie próżnował. Poszedł w ruch czarny PR. Rozpuszczono plotki, że Jokowi nie jest muzułmaninem, tylko chrześcijaninem chińskiego pochodzenia.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj