Surogatki. Jak działa system matek zastępczych
Kolonizatorzy brzuchów
Międzynarodowy wynajem brzuchów jest dziś skomputeryzowany i globalny. Sprawia coraz więcej problemów prawnych i moralnych.
Jedna z mombajskich surogatek w okolicach domu, gdzie zastępcze matki żyją w oczekiwaniu na urodzenie cudzego dziecka.
Jonas Gratzer/Getty Images

Jedna z mombajskich surogatek w okolicach domu, gdzie zastępcze matki żyją w oczekiwaniu na urodzenie cudzego dziecka.

Aktywistka Femenu ogłasza „Sprzedam dziecko”. W tej prowokacji wykorzystuje własną ciążę, by sprzeciwić się legalności zastępczego macierzyństwa na Ukrainie.
Goleb Garanich/Reuters/Forum

Aktywistka Femenu ogłasza „Sprzedam dziecko”. W tej prowokacji wykorzystuje własną ciążę, by sprzeciwić się legalności zastępczego macierzyństwa na Ukrainie.

[Artykuł ukazał się w POLITYCE we wrześniu 2014 roku]

Gammy ma zespół Downa, więc nie spodobał się rodzicom. Siedmiomiesięczny chłopiec od kilku tygodni powinien być w Australii, razem z bratem bliźniakiem. Obu chłopców urodziła w Bangkoku 21-letnia Tajka, surogatka – matka zastępcza, wynajęta i opłacona przez małżeństwo mieszkające niedaleko Perth. Gdy okazało się, że Gammy jest chory, rodzice odlecieli, zabierając tylko jego zdrowego brata.

Liberalny rynek płatnych usług surogackich w Tajlandii działa od dekady, ale dopiero teraz wzbudził emocje. Razem z historią o Gammym tajska prasa doniosła też o zamknięciu w Bangkoku kliniki, w której leżało 12 surogatek, sztucznie zapłodnionych nasieniem tego samego Japończyka. Możliwe, że dzieci miały stać się przedmiotem handlu lub zostać poddane testom medycznym.

Tajlandia jest jednym z kilku najważniejszych centrów usług surogackich na świecie. Dziesiątki klinik pomagają tam kompleksowo: znajdują surogatkę, przygotowują kontrakt, przeprowadzają badania, zabiegi in vitro, monitorują rozwój ciąży (wyniki przesyłane mailem, rozmowy z lekarzami via Skype). Niektóre kliniki pozwalają rodzicom być przy porodzie, poznać surogatkę, pośredniczą w regulowaniu płatności i formalności. Całkowity koszt wynosi około 50 tys. dol., czyli o połowę mniej niż w USA – najstarszym i wciąż największym ośrodku płatnych usług surogackich.

Komentując działalność takich azjatyckich „kombajnów” ciążowych, eksperci podkreślają, że zmiany społeczne i logika rynku wymagają zupełnie nowych norm etycznych i prawnych. Wesey J. Smith z Uniwersytetu Middlesex w Londynie i ekspert brytyjskiej Rady Praw Pacjentów twierdzi wręcz, że w ten sposób Zachód znów ukazuje swoje kolonialne oblicze – tym razem eksploatując świat biologicznie. Zamiast całych narodów kolonizujących inne państwa i zagarniających ich naturalne bogactwo indywidualni kolonialiści z Zachodu wykorzystują osamotnione osoby z biedniejszych krajów, by ulepszyć własne zdrowie i szczęście. Ludzkie ciało stało się jednym z najwyżej cenionych dóbr handlowych na świecie.

1.

Pionierem procederu ciąż zastępczych były w latach 80. XX w. Stany Zjednoczone. Jedno z pierwszych dzieci urodzonych przez surogatkę, nazwane Baby M, stało się w 1987 r. bohaterem głośnego procesu. Matka zastępcza będąca także dawczynią jajeczka (tzw. surogatka tradycyjna, rozwiązanie obecnie rzadko stosowane) po porodzie postanowiła zatrzymać dziewczynkę. Po kilku sprzecznych orzeczeniach sądów dziecko ostatecznie trafiło do rodziców, ale surogatka otrzymała prawo do odwiedzin. W 1990 r. inny amerykański sąd wydał przełomową decyzję, po raz pierwszy uznając za matkę tę kobietę, która miała intencję poczęcia i wychowania dziecka, a nie tę, która je urodziła.

Usługi surogackie za oceanem są najdroższe na świecie (od 100 do 300 tys. dol.), ale też formalnie najlepiej zabezpieczają obie strony. Podczas gdy Europejczycy szukają tańszych opcji w Azji czy Meksyku, do Stanów po dzieci surogatek przyjeżdżają nawet zamożni Chińczycy. Płacą krocie, by ominąć restrykcyjne chińskie przepisy, pozwalające posiadać jedno dziecko (w wyjątkowych przypadkach – dwoje), ale też zapewniają sobie spokojną przyszłość. Dzieci urodzone przez surogatki w USA otrzymują tamtejsze obywatelstwo, a po ukończeniu 21 lat będą mogły sprowadzić do Stanów członków swojej rodziny.

Poza Ameryką tylko w kilku krajach na świecie można zgodnie z prawem zapłacić za usługi surogatki. Najszybciej ta branża rozwija się w Indiach, gdzie zdaniem rządowego eksperta dr. Radheya Sharmy na wielką skalę działają „fabryki dziecięce”. Prawdopodobnie chodzi o tysiące porodów rocznie. W Indiach działa ponad tysiąc zarejestrowanych klinik, a rynek jest już wart około 1,5 mld dol. rocznie. Wielu ośrodków jednak nie zarejestrowano, a ich dochody lądują w szarej strefie.

Od 2002 r. komercyjne usługi surogatek są w Indiach całkowicie legalne. Wystarczy, że rodzice podpiszą umowę z matką zastępczą. Kobieta udostępnia tylko swoje ciało, nie materiał genetyczny. Zrzeka się praw do dziecka, jej nazwisko nie figuruje w akcie urodzenia, dziecko nie nabywa jej obywatelstwa ani narodowości (po narodzinach jest bezpaństwowcem). Władze Indii nie wymagają też zgody sądu na wywiezienie dziecka z kraju. W praktyce rynek regulują kliniki – one rekrutują surogatki, pośredniczą i dyktują warunki finansowe obu stronom.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj