Zachodnie reakcje na porozumienie w Mińsku
Umiarkowany sceptycyzm co do porozumienia i głosy, że to jednak Władimir Putin w Mińsku odniósł prawdziwy sukces – taki obraz wyłania się z pierwszych reakcji na zawarte w czwartek porozumienie.
Mińsk 2
Karl-Ludwig Poggemann/Flickr CC by 2.0

Mińsk 2

„Putin wydaje się największym zwycięzcą rozmów o zawieszeniu broni na Ukrainie” – pisze Michael Birnbaum, korespondent „Washington Post” w Moskwie. Jego zdaniem prezydentowi Rosji pozwolono rościć sobie prawa do sukcesu w walkach, w których – jak twierdził – nie brał udziału. „Putin zaoferował niewiele, ale przynajmniej na ten moment wyeliminował możliwość nowych sankcji czy zbrojenia Ukrainy” – pisze Birnbaum.

Fareed Zakaria uważa, że obecne porozumienie ma szansę powodzenia tylko pod warunkiem, że Rosja będzie przestrzegać poszczególnych ustaleń. Warto przy tym obserwować, zauważa Zakaria, co tak naprawdę wzbudza strach u Rosjan – nie militarne wsparcie Kijowa, ale groźba sankcji. „Premier Dimitrij Miedwiediew ostrzegł, że odpowiedź Moskwy będzie nieograniczona” – pisze Zakaria.

Z kolei zdaniem Pauli J. Dobriansky z Belfer Center for Science and International Affairs przy Uniwersytecie Harvarda uważa, że Rosję powinno się ścigać za zbrodnie przeciwko ludzkości. „Nie ma wątpliwości, że rosyjskie jednostki i kontrolowani przez Rosję separatyści popełnili szereg zbrodni wojennych” – zaznacza Dobriansky. Świadczyć o tym mają najdobitniej dwa wydarzenia: zestrzelenie malezyjskiego samolotu w lipcu zeszłego roku oraz atak na targ w Mariupolu. Jej zdaniem prezydent Putin jako dowódca sił zbrojnych poważnie naruszył konwencje genewskie.

W swoim komentarzu brytyjski „Guardian” pisze, że zawieszenie broni, które osiągnięto po żmudnych negocjacjach, „może trwać lub nie”. „Niestety możemy być pewni jednego: samo w sobie nie prowadzi do prawdziwego pokoju”. Zdaniem dziennika cele Rosji, Ukrainy, separatystów, Europejczyków i Amerykanów są tak rozbieżne, że nie da się ich pogodzić. „Guardian” zwraca też uwagę na mowę ciała przywódców obecnych w Mińsku. „Wyglądali tak, jakby chcieli być wszędzie indziej na świecie, ale nie w Mińsku”. Prezentowali się „ nieszczególnie”. „Prawda jest taka, że wkopali się w dołek, z którego rozpaczliwie trudno się wydostać”.

Jeśli nowe porozumienie nie wypali, potrzebne będą kolejne sankcje, co – według dziennika – wydaje się mądrzejszym sposobem wywierania presji niż propozycje dozbrajania płynące z Waszyngtonu. „Potrzeba czegoś więcej, czegoś, co mogłoby być przedstawione w Rosji jako zwycięstwo, a byłoby faktycznie i w rozumieniu międzynarodowym poważnym kompromisem. Tyle że na razie to ryzykowna gra, by próbować osiągać takie wyniki z człowiekiem, któremu nie ufają zachodni przywódcy i który był tak nieprzewidywalny w przeszłości” – puentuje „Guardian”.

„The Economist” artykuł „Wojna Putina z Zachodem” opatrzył zdjęciem prezydenta Rosji z przywiązanymi do palców u dłoni sznurkami, jakby poruszał marionetkami. Według tygodnika jeśli spojrzeć na świat z perspektywy Putina, to on jest zwycięzcą. Najlepszą strategią wobec Ukrainy, zdaniem publicystów, powinno być dostarczanie Ukrainie wszystkiego, czego potrzebuje, by na nowo budować państwo.

Politolog prof. Alexander Motyl z Rutgers University-Newark w artykule „Zachód powinien zbroić Ukrainę” na łamach „Foreign Affairs” pisze, że gdy stosunki z Rosją pogarszają się – do punktu, w którym Moskwa narusza interesy Zachodu – Ukraina nabiera potencjalnej taktycznej wagi dla Zachodu.

„USA i Europa mogą wtedy użyć Ukrainy jako przeciwwagi lub, precyzyjniej, zasygnalizować swe niezadowolenie z zachowania rosyjskiego poprzez włączenie Kijowa do zachodnich misji pokojowych lub dyplomatycznych inicjatyw w ONZ, OBWE i w innych międzynarodowych czy regionalnych instytucjach” – pisze prof. Motyl.

„W takich warunkach Ukraina nie jest już tylko użyteczną przeciwwagą dla Rosji, ale staje się centralnym elementem strategicznej obrony Zachodu przed Rosją. Waga Ukrainy dla Zachodu jest pochodną stosunków USA i Europy z Rosją. W tym wypadku Zachód uznaje Ukrainę za sojusznika podobnego, jeśli chodzi o strategiczny ciężar, do Niemiec Zachodnich w czasie zimnej wojny” – pisze prof. Motyl.

Putin, zdaniem politologa, postrzega Rosję jako uwikłaną w cywilizacyjne starcie z Zachodem. Profesor wskazuje, że w opinii prezydenta Rosji kraj ten reprezentuje autorytaryzm, konserwatyzm i moralną witalność, podczas gdy Zachód widzi go jako chaotyczną demokrację, nieokiełznany liberalizm i moralną dekadencję. „Agresja Putina na Ukrainę jest wyzwaniem dla całej powojennej architektury bezpieczeństwa i dla znaczenia jej instytucji: NATO, UE, OBWE, a nawet ONZ. Putin wydaje się zdeterminowany osłabić Zachód ekonomicznie, podzielić politycznie, wreszcie uczynić Rosję hegemonem na europejskim kontynencie”.

Jego zdaniem silna Ukraina może pomóc zatrzymać rosyjską agresję przeciwko Zachodowi, a do tego nie będą konieczne ani zachodnie wojska na Ukrainie, ani członkostwo Ukrainy w NATO. Ukraina powinna być militarnie silna – tak by zatrzymać dalszą ekspansję rosyjską. „Aby to osiągnąć, Kijów potrzebuje wywiadowczej wiedzy w czasie rzeczywistym, zaawansowanej łączności i pocisków przeciwpancernych. Dla Zachodu wyzwaniem jest tak naprawdę gospodarka i mogłoby to wymagać jakichś 50 mld dol. pomocy”.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj