Nie będzie pokoju na wschodzie, czyli dlaczego Rosja nie odpuści Ukrainie
To Rosja ma inicjatywę i to ona rozdaje karty w tym konflikcie. Jeszcze w lutym i marcu ubiegłego roku wydawało się, że Moskwie chodzi wyłącznie o Krym. Ale to nie półwysep był celem.
Ukraińskie władze chcą utrzymać niepodległość – nawet za cenę utraty części terytorium.
Sasha Maksymenko/Flickr CC by 2.0

Ukraińskie władze chcą utrzymać niepodległość – nawet za cenę utraty części terytorium.

Ukraina to pomost na Bałkany
U.S. Army photo by Spc. Joshua Leonard/U.S.Army Europe Images/Flickr CC by 2.0

Ukraina to pomost na Bałkany

Całe – rzekomo oddolne – powstanie separatystów prorosyjskich i oderwanie wschodnich części kraju od Ukrainy wzbogaca Rosję o dodatkowy potencjał: surowcowy, przemysłowy i ludzki. Ale przede wszystkim osłabia Ukrainę tak, by doprowadzić do jej ostatecznego upadku.

Co Rosja na tym zyska – poza tym, że podporządkuje sobie kolejny kraj i ograniczy wpływy Zachodu? Ukraina to pomost na Bałkany, tradycyjny obszar rosyjskich interesów. Bałkany zaś izolują Grecję i Turcję od reszty natowskich sojuszników. Ekspansja Rosji realnie więc zagraża także rejonom Bliskiego Wschodu.

Ukraińskie władze chcą utrzymać niepodległość – nawet za cenę utraty części terytorium. Co więcej, oddanie wschodnich obwodów (donieckiego, ługańskiego czy nawet dniepropietrowskiego) pod rosyjską kontrolę mogłoby rozwiązać problem prorosyjskiej mniejszości.

Ale to z dwóch powodów dużo bardziej złożone. Po pierwsze, obciążyłoby gospodarkę. Zasoby naturalne i przemysł we wspomnianych obwodach to jeden z filarów PKB całego kraju. Pozbawiona tych rejonów Ukraina stałaby się państwem rolniczym – mało konkurencyjnym i znacznie odstającym od europejskiego wzorca państwa rozwiniętego. Po drugie wreszcie – ucierpiałby autorytet władz.

Ukraina może więc albo zaakceptować utratę wschodniej części kraju i skoncentrować się na ochronie niepodległości, albo do ostatka walczyć o całe terytorium, godząc się jednocześnie na ewentualne kompromisy (autonomię części wschodnich obwodów i utratę Krymu). Drugie rozwiązanie wydaje się właściwsze – ale czy Ukrainie wystarczy na to sił?

Strategia działania

Jeśli jedno państwo chce usunąć inne państwo, dokonuje tego na kilka sposobów: z użyciem broni jądrowej, agresją zbrojną albo prowadząc działania na wyniszczenie. Pierwsze dwie metody są bardzo kosztowne. Trzecia pozwala osiągnąć cel za relatywnie niską cenę. I to się właśnie dzieje na Ukrainie.

W pierwszej połowie XIX wieku niemiecki teoretyk strategii militarnej Carl von Clausewitz stwierdził, że każde państwo ma swój środek równowagi – „środek ciężkości” (schwerpunkt). Trafienie w ten punkt jest jak uderzenie Achillesa w piętę – nie pozbawia sił, ale wytrąca z równowagi. Taki efekt da się osiągnąć stosunkowo niewielkim zaangażowaniem (choć bywa odwrotnie – odkrycie środka ciężkości danego kraju wymaga niekiedy ogromnego potencjału militarnego).

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj