Angelina Jolie: „Musiałam usunąć jajniki”. To wyznanie może uczynić wiele dobra
Publicznie o jajnikach
Angelina Jolie po raz kolejny daje przykład: trzeba o raku jak najwięcej mówić, by go oswoić i przechytrzyć.
Angelina Jolie dwa lata temu usunęła obie piersi
Disney | ABC Television Group/Flickr CC by 2.0

Angelina Jolie dwa lata temu usunęła obie piersi

W 2013 r. Angelina Jolie profilaktycznie usunęła piersi z powodu zagrożenia nowotworem. Informując o tym na łamach „New York Timesa”, zmobilizowała – również w Polsce – wiele kobiet do badań genetycznych. Teraz znów publicznie wyznaje: „Musiałam usunąć jajniki”. I choć osobiste zwierzenia celebrytek są na ogół coraz rzadziej strawne, artykuł w „NYT” jest wzruszający i może uczynić wiele dobra.

Pod względem medycznym decyzja o usunięciu jajników i jajowodów, w ślad za wcześniejszą mastektomią, nie jest niczym wyjątkowym. Zmutowany gen BRCA1 znacząco zwiększa bowiem ryzyko zachorowania zarówno na raka piersi, jak i raka jajników – w związku z czym obie operacje są proponowane pacjentkom.

Oczywiście wszystko zależy od indywidualnych wskazań, stopnia zagrożenia, wieku i sytuacji życiowej kobiety. Angelina, przedstawiając swoją sytuację na forum publicznym, taktownie zwróciła na to uwagę, pisząc o tych paniach, nieraz w młodszym wieku niż ona, które musiały podjąć identyczną decyzję, zanim urodziły dzieci. „Były z tego powodu w dużo trudniejszej sytuacji niż moja” – przyznała, mając udane macierzyństwo za sobą.

Napisała również i to, że „nadal czuje się kobieco i jest pewna wyborów, jakich dokonała dla siebie i swojej rodziny”. Dodaje: „Mimo leczenia hormonalnego zaczynam teraz przechodzić wymuszoną menopauzę [aktorka w czerwcu skończy 40 lat – PW]. Oczekuję też fizycznych zmian. Ale jestem spokojna, bez względu na to, co się wydarzy. I nie dlatego, że jestem silna, ale dlatego, że jest to część życia. Nie należy się tego bać”.

Właśnie walka ze strachem u innych kobiet to przesłanie, które przyświeca Angelinie Jolie od samego początku, kiedy zdecydowała się upublicznić swoją historię. Nigdy za wiele edukacji, a tej – niestety – w onkologii wciąż brakuje.

Można się zżymać na fakt, że popularna gwiazda zajmuje publiczność swoimi intymnymi problemami (po przyznaniu się do mastektomii nawet w polskich portalach medycznych ukazały się wyjątkowo obrzydliwe artykuły sugerujące, że aktorka podpisała umowę z producentami testów BRCA1), ale kto lepiej pokaże innym kobietom, znajdującym się w podobnej sytuacji, że nie są same i stają przed wyborem, który spędza sen z oczu również ich rówieśniczkom na drugim końcu świata? Nieraz bogatszym, z dużo wygodniejszym życiem – ale gdy problem dotyka zdrowia i ryzyka śmierci, wszyscy stajemy się równi. Te same pytania o sens usunięcia piersi i narządów wewnętrznych musi zadawać sobie symbol seksu z Hollywood i nauczycielka z niewielkiej miejscowości. Obie szukają oparcia w rodzinie, obie łakną wsparcia u lekarzy.

W Polsce cała ta historia i sposób jej przedstawiania w mediach (warto zauważyć, że Jolie opisała ją nie w brukowcu ani kolorowej prasie celebryckiej, lecz w poważnym dzienniku) powinna mieć wydźwięk szczególny. Choćby dlatego, że tak jak kilkanaście lat temu piersi lub prostata były wyrazami niemalże nieobyczajnymi, to nadal jajnik, jajowód i macica są narządami, o których trudno się pisze i rozmawia.

Niejedna Polka skierowanie na cytologię wyrzuca, bo co ludzie powiedzą? I tak dalej, i tak dalej… moglibyśmy długo ciągnąć listę własnych przewin, za sprawą których nowotwory są zbyt późno u nas rozpoznawane, a przez to nieuleczalne.

Warto więc posłuchać mądrej aktorki, która swoją pozycję zawodową wykorzystuje nie tylko na planie filmowym. Przypomina być może banalne prawdy, ale na ogół przypominamy sobie o nich za późno: „Życie przynosi wiele wyzwań. Nie powinniśmy się ich bać, lecz stawiać im czoła i trzymać pod kontrolą”.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj